Jestem wyłącznym autorem tekstów i zdjęć zamieszczonych na blogu, kopiowanie i rozpowszechnianie dla własnej korzyści bez zgody autora jest niezgodne z prawem.

Obserwatorzy

środa, 15 lipca 2015

Rimmel Wake Me Up - rozświetlający podkład

Witajcie moi Kochani w recenzji  podkładu Rimmel Wake Me Up.

W związku ze zmianą adresu url bloga na make-up-and-break-up.blogspot.com mam problem z dotarciem do Was wszystkich. Zatem jeśli już tu dotarłeś/dotarłaś - kliknij raz jeszcze w obserwowanie bloga (wyżej) zajmie to chwilę, a na pewno samo przeniesie Cię na właściwy adres url:)



O ile tylko mnie śledzicie na instagramie (a jak nie to klik), lub facebooku (klik), to pewnie już wiecie, że zostałam inspiratorką Rimmel Wake Me Up. W inspiratorskiej paczce znalazły się podkład Wake Me Up oraz tusz do rzęs Wake Me Up Wonderfull mascara. 

Cena: 39 zł za 30 mL.
Co pisze o nim producent:
"Długo oczekiwany! Podkład, który dotrzymuje Ci kroku w Twoim aktywnym życiu.
Rimmel przedstawia nowy podkład Wake Me Up. Pierwszy rozświetlający podkład, który natychmiast obudzi Twoją skórę i sprawi, że będzie promieniała zdrowym blaskiem. Obudź swoja cerę! Lekka, delikatna konsystencja ułatwia aplikację podkładu i zapewnia efekt gładkiej cery. Filtr SPF 15 chroni skórę przed promieniami UV, a rozświetlające perełki sprawiają, że cera promienieje. Dzięki formule zawierającej peptydy skóra staje się bardziej elastyczna, a kompleks nawilżający oraz witaminy C i E odżywiają ją i nadają jej zdrowy wygląd. Ty możesz czuć się bez życia, ale Twoja cera nie zdradzi tego! Podkład natychmiast eliminuje oznaki zmęczenia, dzięki czemu skóra jest widocznie odmłodzona. Wake Me Up funkcjonuje tak intensywnie jak Ty – utrzymuje się na skórze do 10 godzin i zapewnia krycie na poziomie średnim do pełnego. Nawet jeśli nie przespałaś nocy, nikt się o tym nie dowie. Odkryj źródło świeżości w butelce – nowy podkład Wake Me Up."
Podkład zamknięty jest w szklanej 30 mL buteleczce z pompką. Opakowanie wykończone jest pomarańczowym kolorem. Butelka posiada korek z logo producenta. Pompka działa bez zarzutu i dozuje odpowiednią ilość produktu, by pokryć całą twarz cienką warstwą. 


 Plus za SPF 15, jednak na nasze dziury ozonowe to trochę za mało :p. 
Podkład ma delikatny, przyjemny zapach, którego nie czuć już po aplikacji.
Konsystencja jest taka średnio płynna, ale to na pewno nie jest tak gęsty produkt jak np. Bourjois Healthy Mix. Rimmel Wake Me Up dobrze się rozprowadza na twarzy, raczej nie tworzy smug ani plam. Łatwo się nim pracuje. Kryje naprawdę fajnie. Przy jednej warstwie można go tak wpracować, że krycie będzie średnie, a podkład wciąż będzie wyglądał naturalnie. Dwie warstwy kryją już praktycznie w pełni. 

Podkład ten posiada drobinki w swojej formule ale dzięki Bogu na twarzy ich nie widać. Buzia zostaje jedynie bardzo fajnie rozświetlona. Udało mi się nawet ten subtelny shimmer uchwycić na zdjęciach.
Na twarzy nie zastyga na maskę, ale też nie oznacza to, że jest nietrwały. Rimmel Wake me Up utrzymuje się dobrze przez jakieś 6-8 godzin, po czym konieczne są poprawki. Oczywiście nie daje rady mojemu alergicznemu nosowi i przy pierwszym starciu z chusteczką znika z nosa, ale chyba jeszcze nie wymyślili podkładu opornego na chusteczki higieniczne :).


Przejdźmy do narzekań. Nie jestem bledziochem białolicym. Coś tam koloru mam na twarzy. Ale ten kolor nie nadaje się dla mnie nawet w sierpniu po tym jak chcę czy nie chcę, trochę słońca złapię. Jest mocno ciemny i nie wiem jak inni sobie z nim radzą. Mój kolor to 100 ivory - najjaśniejszy dostępny w RP i wg mnie do naszej słowiańskiej urody zupełnie za ciemny. Zresztą patrzcie sami:

Tak się komponuje z moją karnacją - dla mojego odcienia skóry jest pomarańczowy.
Tak wygląda rozprowadzony - kryje naprawdę fajnie, przynajmniej mnie - bardzo zadowalająco. 

Druga sprawa to fakt, że mi oksyduje na pomarańczkę. Tak więc muszę go mieszać z białym albo jakimś innym jaśniutkim podkładem, ewentualnie korektorem. Nie dość, że jest pioruńsko ciemny, to do tego wszystkiego jeszcze potwornie ciemnieje!
Świeży swatch na pięknym prawie ceglanym tle z rozsmarowanego podkładu. 
I dwa zbliżenia na to jak swatch zaczyna ciemnieć na dłoni.



Ocena: 6/10.
Znacie? Jak się u Was sprawdza? Czy Wam też ciemnieje?
Buziaki:*
SW

18 komentarzy:

  1. dlam nie zbyt pomarańczowy :(

    OdpowiedzUsuń
  2. To jest jakaś nowa wersja starszego Wake Me Up? zawsze słyszałam o nim sporo pozytywów, ale przerażały mnie drobinki, bałam się, że będę się świecić. Teraz w sumie robiłam do niego podchody, ale trochę boję się tego ciemnienia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja ten podkład bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  4. u mnie by się nie sprawdził :/ zwłaszcza jeśli ma tendencję do ciemnienia :/

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja nie używam tego typu produktów, ale u niektórych dziewczyn wyglądał naturalnie.:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Sporo osób poleca ten podkład od dawna, ale dla mnie niestety ani kolor, ani wykończenie.. niestety nadal sporo firm nie uwzględnia naszej słowińskiej urody ;(

    OdpowiedzUsuń
  7. Też bym chętnie przetestowała, ale nie wiedziałam nawet, że Rimmel organizował taką akcję. Ten tusz mnie kusi. :D
    Obserwuje i zapraszam do mnie. :)
    http://maly-swiat-kolorowki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam go kiedyś w próbce, był ok ale nigdy nie miałam pełnego opakowania.

    OdpowiedzUsuń
  9. U Ciebie jest ciemniejszy niz u mnie ;O

    OdpowiedzUsuń
  10. U mnie 200 soft beige z natury zbyt ciemny...

    OdpowiedzUsuń
  11. ja mam ciemniejszy odcień i już normalnie zachowuje się na twarzy, jeśli chodzi o kolor
    ale w cieplejsze dni, strasznie szybko spływa mi z buxzi

    OdpowiedzUsuń
  12. lovely post, happy Friday! :)

    http://itsmetijana.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Widziałam wiele razy w sklepie ale zawsze przechodziłam obojętnie...

    OdpowiedzUsuń
  14. Ech kolor faktycznie ciemny. To już wyklucza u mnie nawet myśl o wypróbowaniu go. Moja jasna karnacja - cóż jeszcze nie wymyślony idealnego koloru.

    OdpowiedzUsuń
  15. Na mnie ten podkład też wygląda za pomarańczowo.

    OdpowiedzUsuń
  16. kiedys miałam próbkę ale się nie polubiliśmy :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie dość, że pomarańczowy, to jeszcze na pewno byłby dla mnie za ciemny ...

    OdpowiedzUsuń

Odwiedzam zawsze blogi osób, które zostawiają i te dobre słowa ale i te złe. Jeżeli koniecznie chcecie mi zostawić namiary na siebie - napiszcie mi wiadomość prywatną, nie spamujcie komentarzy. Wszelkie z linkami i adresami zostaną usunięte.