Jestem wyłącznym autorem tekstów i zdjęć zamieszczonych na blogu, kopiowanie i rozpowszechnianie dla własnej korzyści bez zgody autora jest niezgodne z prawem.

Obserwatorzy

POLECAM

sobota, 20 czerwca 2015

Make-a-dent II pierwszy postęp

Witajcie moi Kochani.
Dziś post z pierwszym postępem II edycji projektu Make-A-Dent. 

W związku ze zmianą adresu url bloga na
make-up-and-break-up.blogspot.com mam problem z dotarciem do Was wszystkich. Zatem jeśli już tu dotarłeś/dotarłaś - kliknij raz jeszcze w obserwowanie bloga (wyżej) zajmie to chwilę, a na pewno samo przeniesie Cię na właściwy adres url:)



Po kilku miesiącach sumiennego zużywania kolorówki widać duże postępy. Kosmetyki, które widzicie używam na co dzień i nawet "od święta", bo przy dłuższym używaniu całkiem się do nich przekonałam. Link do opisu akcji tu KLIK, i do postu startowego tutaj KLIK
Wyjściowo zaczynałam z:
Podkładem Maybelline whitestay UV, podkładem mineralnym PAESE, pudrem Synergen, bazą Oriflame Perfecting Face Primer, korektorem WIBO paletka 4ech korektorów, tuszem do rzęs Oriflame very me, cieniami do powiek Oriflame potrójne cienie do powiek beauty smokey collection, my secret cielaczek na całą powiekę, kredkami Oriflame dramatize, khol Oriflame i avon color trend dwustronna brązowo-czarna, odżywką do rzęs Eveline advance volumere, korektorem do brwi Eveline w kolorze Brown, różem Wibo your fantasy, bronzerem  W7 honolulu, pomadką ochronną wiśniowym Carmexem, błyszczykiem do ust  Oriflame Lisolette Watkins i 20 próbkami.



A teraz po kolei jak używało mi się produkty:
Korektory WIBO 4 in 1,(recenzja tu klikz którego beże znikają w okamgnieniu okamgnieniu, natomiast róż i zieleń nie bardzo. Podziwiam Hanię digital girl, która róż i beż położyła pod oko, bo u mnie najpierw się zważyły i później zrolowały. No nic, zużyję może za jakiś rok jako baza pod cienie.
Puder Synergen, który jest moim absolutnie nr 1! Jest tani, bardzo łatwo dostępny, ładnie matuje, nie waży się i utrzymuje bardzo długo.  
Podkład Maybelline UV white stay, z którego totalnie się starły napisy, zużyłam jakoś do końca. Jak? sama nie wiem, bo nie był rewelacyjny. Za ciemny, ciemniał po nałożeniu i ehhh... Mieszałam z białym MUR i był do zaakceptowania. 
Podkład mineralny PAESE (recenzja tu klik), będę zużywać jeszcze długo, nie wiedzieć czemu zaczął mi ciemnieć na twarzy więc jego końcówę planuję na sierpień, kiedy me lico przyjmie trochę słońca.
Baza Oriflame Perfecting face primer to moja ulubiona baza, jest lekka a wspaniale przedłuża makijaż i delikatnie maskuje pory i inne nierówności  na twarzy. Wyzeruję ją z przyjemnością:)



Korektor do brwi Eveline art scenic nie jest jakimś super cudownym kosmetykiem i tylko przebieram łapkami, żeby się skończył. Jest bardzo rzadki i prawie w ogóle nie utrwala, a kolor jest niesamowicie słabo napigmentowany, więc można zapomnieć o wypełnieniu luk.  
Oriflame potrójne cienie do powiek, z których dwa zużyłam. Trudne to było i mam tylko nadzieję, by reszta cieni ori, które posiadam nie miała tak tandetnego wykończenia, bo będę płakać:/  
Serum do rzęs Eveline 3 w 1 (recenzja tu klik) to jedynie wspaniała baza pod tusz -  szczotka genialnie rozczesuje rzęsy, ponadto produkt sprawia, że stają się one dłuższe i grubsze. Niestety już się kończy:(
Cień do powiek My secret 505 czyli cielaczek idealny. Pod łuk brwiowy, na całą powiekę, do czyszczenia granic cieni. Z przyjemnością go zakupię ponownie!
Kredki Avon colortrend dwustronna i Oriflame khol dramatize i nude zużywają się powoli. Cielista jeszcze jako tako - bo codziennie ląduje na linii wodnej i pod łukiem brwiowym. Od kiedy wprawiłam się w szybkim i całkiem ładnym makijażu oka cieniami odstawiłam kredki, których mam mnóstwo:) Postaram się do nich wrócić i zużyć te zapasy. 



Bronzer w7 honolulu był dobry, pylący i zużyłam go z przyjemnością. Biedny nie doczekał się recenzji, bo zawsze coś, a jak się za niego wzięłam to znikał w oczach. Lubię i polecam ale nie wiem czy odkupię.
Róż Wibo widzieliście pokiereszowany w poprzedniej edycji projektu, niestety pokruszył się do cna, także musiałam uskutecznić akcję reanimację i sprasowałam dziada. Niemniej jednak, jak mnie pewnie znacie i śledzicie, jakoś moja relacja z różami układa się na opak. Mam ich kilka (ok, mnóstwo) i leżą i się kurzą. Albo je Wam rozdam albo sprzedam. Nie wiem, czy do śmierci zużyję te, które mam otwarte...:/


Błyszczyk Oriflame Lisolette Watkins wylądował już gdzieś w denku... Nie udało mi się go zużyć, a miałam go od tak dawna, że już wolałam go nie używać. Niestety pieniądze wyrzucone w błoto :/
Wiśniowy Carmex, którego też już ze mną nie ma. Zużyty był prawie do zera, uwielbiałam go za działanie i chłodzenie. W smaku - nie powalał i psuł smak każdej potrawy spożywanej z nim na ustach. 

Tyle dobrego mi zostało:) 
Akcja trwa dalej, widać kolejne postępy. Do zobaczenia w projekcie za 4 miesiące!
A Ty jaki masz sposób na zużywanie zalegających kosmetyków?
Buziole:*
SW

5 komentarzy:

  1. Ja nie mam jakiegoś specjalnego patentu na zużywanie. Staram się nie gromadzić zapasów, ale różnie to wychodzi :D. Zwyczajnie używam i same się kończą, choć czasami oddam coś :). Ładnie Tobie poszło :)

    PS. nie wiem czy tylko mi, ale te dwa odnośniki z początku nie działają :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja na bieżąco przeglądam kosmetyki i jak mi się już nie podoba lub nie lubię go, to oddaję znajomym :)
    Ostatnio dokonuję przemyślanych zakupów, więc tych kosmetyków kolorowych mam dużo mniej

    OdpowiedzUsuń
  3. ciekawy projekt, jednak chyba nie dla mnie:/

    OdpowiedzUsuń
  4. widzę tu kilka produktów które sama chętnie używam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Sporo tego nazbierałaś :)

    OdpowiedzUsuń

Odwiedzam zawsze blogi osób, które zostawiają i te dobre słowa ale i te złe. Jeżeli koniecznie chcecie mi zostawić namiary na siebie - napiszcie mi wiadomość prywatną, nie spamujcie komentarzy. Wszelkie z linkami i adresami zostaną usunięte.