Jestem wyłącznym autorem tekstów i zdjęć zamieszczonych na blogu, kopiowanie i rozpowszechnianie dla własnej korzyści bez zgody autora jest niezgodne z prawem.

Obserwatorzy

niedziela, 31 sierpnia 2014

Płyn micelarny be beauty

Witajcie moi Kochani.
Dziś recenzja micelka już powszechnego w blogosferze - płynu be beauty. 
Opakowanie - 200 mL, cena standardowa - 4,49.
Butelka w kształcie trójkąta zamknięta wygodnym otwieraniem typu wcisk - i zaiste, otwieranie i korzystanie z tego typu rozwiązania jest bardzo wygodne, jednak może się wylać podczas transportu biedronka-dom. 
Producent (torf corporation):Płyn micelarny delikatnie oczyszcza wrażliwą skórę twarzy oraz oczu z makijażu, także wodoodpornego oraz zanieczyszczeń. Pełni funkcję toniku, działa łagodząco i odświeżająco. Przywraca komfort czystej skóry bez pozostawienia uczucia ściągnięcia. 
Oczyszczające micele - zapewniają wysoką skuteczność oczyszczania, dokładnie usuwają makijaż i zanieczyszczenia nie naruszając bariery hydrolipidowej naskórka.
Ekstrakt z malwy - działa nawilżająco, zmniejsza nadwrażliwość skóry.
D-panthenol - działa przeciwpodrażnieniowo.
Dla zainteresowanych skład:


 Czy się sprawdza? Otóż: tak:) Bardzo go lubię, jest delikatny i jednocześnie skuteczny. Nie podrażnia oczu i domywa rzęsy z tuszu. Zmywa wodooporne bazy i linery. Oczywiście, nie jest z nimi tak lekko, jak w przypadku kosmetyków nie wodoopornych, natomiast wystarczy na chwilę przyłożyć płatek nasączony do oka i po kilku sekundach ładnie rozpuszcza nam cały makijaż. Micelek, nie pozostawia filmu na twarzy i nie powoduje ściągnięcia skóry, wręcz bym powiedziała, że nawilża!  Nadaje się także do pielęgnacji szyi i dekoltu. Co do wydajności, to bez szału - standardowo - butelka starczyła mi na 1,5 miesiąca uzytkowania. 

Ocena 10/10 i na pewno do niego wrócę, dajcie znak, czy też się Wam spisuje:)

Korzystając z chwili: Kochani Blogerzy, Kochane Blogerki, z okazji naszego święta, życzę Wam (Nam) samych rzetelnych tekstów, szczerych opinii, uczciwych kontrahentów i przede wszystkim jak najwięcej radości z tego co robicie (robimy:).


Buziole:*
SW

środa, 27 sierpnia 2014

Haul urodzinowy

Witajcie moi Kochani w haulu urodzinowym:)
Co prawda urodziny miałam już dawno, ale brak czasu skutecznie nie pozwala mi się wyrabiać z materiałem na bieżąco. Dziś pokażę Wam co i gdzie kupiłam sobie w prezencie. 

Odwiedziłam Port Łódzki, kompletnie przypadkiem i bez szczególnego zamiaru zakupów, ale stwierdziłam, że skoro będę mieć urodziny wypada sobie coś kupić, tak ode mnie - dla mnie:)
Wpadłam zatem do Douglasa - jakież szczęście, że tam w Douglasie nie ma MACa - coś czuję, że ta wyprawa skończyłaby się zupełnie inaczej:) Ja postawiłam na NYXa, do koszyka wpadła biała kredka, korektor HD i matowa pomadka w płynie (ach ta trwałość!) :)
Po drodze gdzieś się przewinął INGLOT i poszłam tam po cienie ale oczywiście akurat tych, które miałam upatrzone nie było:/ Ale skusiłam się na kohl w kolorze cielistym (ludzie to są chyba najlepsze kredki na świecie!) i duraline, który z przyjemnością wykreśliłam z chciejlisty:)
Najbardziej obawiałam się wizyty w Sephora - wiadomo, moja słaba wola mogłaby tam przegrać z kretesem i portfel by opustoszał, ale w końcu zrobiłam dość rozsądne zakupy:) Wzięłam dwa cienie Sephora w promocji za 10 zł każdy - jeden w kolorze ciemnej fuksji - metalik i również metaliczny morski. Lakier O.P.I. pokazywałam Wam już na fejsie (kto jeszcze nie lubi - polecam kliknąć po prawej stronie:) jest fenomenalny! I kolor, i trwałość i wykończenie! To niby jest piasek ale zwykłego piasku w niczym nie przypomina - jest tak biżuteryjny, że nawet na wielką okazję się nada już bez żadnych innych dodatków. No i ostatnia to miniaturka kultowego tuszu benefit they're real i aż się boję go użyć, bo, a nóż, widelec będzie cudowny i co ja wtedy biedna zrobię :)
Nie byłabym sobą gdybym nie zahaczyła o Golden Rose tam zostałam oczarowana kolorem lakieru Holiday - czyż ten łosoś nie jest cudowny? Wzięłam też matowy róż na usta, ale nie jestem przekonana czy będę w ogóle nosić taki kolor...
Oczywiście w Douglasie i Sephorze przy zakupach dostałam próbki, oczywiście wszędzie pytałam o próbkę all about eyes ale jak zwykle nigdzie nic nie mieli:(
I na sam już koniec, pozwólcie, że wyleję swoje żale, mianowicie bardzo, ale to bardzo nie podoba mi się polityka Sephora. Zorientowanie na sprzedaż, a nie na klienta odstrasza mnie za każdym razem gdy tam idę. Tym razem Pani posuwała się stanowczo za daleko usiłując mi wcisnąć korektor ze 3 tony ciemniejszy od mojego koloru skóry (mojego koloru nie było), bo "przecież jak się opalę to nie będzie widać", "słońce mnie złapie czy tego chcę czy nie i będzie idealny" i jeszcze "jak go dobrze nałożę to nie będzie widać" ?!? Seriously??? Tak zdobywacie klientów??? Wyobraźmy sobie podobną sytuację w obuwniczym - "co z tego, że te buty są na Panią za małe, jak Pani wciśnie nogi to będą dobre", albo w aptece "niestety nie mam środka na wymioty ale proszę wziąć ten na ból głowy - przynajmniej głowa Panią nie rozboli" absurd kobiety (i mężczyźni), absurd!!! Sama byłam sprzedawcą przez długi, naprawdę długi czas ale nie zdarzyło mi się jeszcze by namawiać kogoś do czegoś, co było dla niego złe tylko dla mojego zysku albo, bo polityka firmy tak mówiła. Zupełnie tego nie rozumiem, przecież jeśli klient wychodzi ze sklepu i czuje że jest oszukiwany (albo miał być oszukany) to nie wróci tam tak szybko, aniżeli jak Pani by mnie grzecznie poinformowała, że korektor będzie nie wiem, za dwa tygodnie i zaprosiła w tym czasie. Poszłabym do Sephory ponownie? Poszłabym. Nawet jeśli korektora by nie było, pewnie niestety kupiłabym co innego, tymczasem omijam Sephorę szerokim łukiem. Zatem brawa dla tej Pani! 
No, to się wygadałam:)
Dajcie znać w komentarzach co znacie z moich zakupów i jak te produkty się u Was spisały. Napiszcie mi też jakie recenzje szczególnie Was interesują:)
I czy Wy też macie takie doświadczenia w Sephorze?
Buziole:*
SW

czwartek, 21 sierpnia 2014

Le Petit Marseiilais - żel pod prysznic - kwiat pomarańczy

Witajcie moi Kochani.

Dziś o żelu pod prysznic, który miałam przyjemność testować z okazji ambasadorskiej akcji Le Petit Marseillais i Rekomenduj to. To żel pod prysznic kwiat pomarańczy.


  

sobota, 16 sierpnia 2014

Rimmel MASKARA WONDER'FULL

Witajcie moi drodzy :) 
Dziś recenzja nowego kosmetyku. Nowego dla mnie ale i dla Was. To nowa propozycja maskary od RIMMEL WONDER'FULL Maskara z olejkiem arganowym.

W pakiecie testerskim otrzymałam dwie maskary i ulotkę informacyjną.
Cena: ok. 33zł za 11 mL produktu
Opakowanie  eleganckie , w brązowym metalicznym kolorze. Kształt opakowania, inny niż tradycyjny - trzonek rączki jest kanciasty, podstawa opakowania okrągła, na dodatek kanty w trzonku szczotki się skręcają. 

Po otwarciu opakowania wyciągamy szczoteczkę o dużym rozmiarze.
 Szczoteczka jest elastyczna, generalnie silikonowa, z gęsto rozstawionymi włoskami. 
Szczotka jest generalnie dobra, ale. Tak jak widać na zdjęciach, tusz jest osadzony na trzonku szczoteczki, a nie jakby na samych jej włoskach. To ma niestety swoje konsekwencje, bo żeby pomalować rzęsy od samej nasady niestety włoskami ze szczoty umażemy sobie powiekę. I tak właśnie dzieje mi się za każdym razem. Zatem KREW MNIE ZALEWA przy każdej aplikacji. 
  Dodatkowo nie jest mi łatwo operować takim kształtem trzonka. Przyzwyczajona jestem, by obracać trzonek w dłoni podczas aplikacji, wyciągając i podkręcając rzęsy, niż po prostu przesuwać szczotkę od nasady po końce. Może to kwestia przyzwyczajenia, ale nie zdążyłam się do tego kształtu przyzwyczaić, a recenzję napisać muszę - zatem to mi się nie podoba.
Tusz jest raczej rzadki (przez to csałkiem dobrze się rozprowadza ale maże wszystko dookoła) i widać jak obficie oblepia szczoteczkę. ALE wydaje mi się, że za jakieś 2 tygodnie będzie idealny - ale znowu mam tydzień na napisanie recenzji, zatem na razie - jest za rzadki.
Kolor to czarny, nie jakiś szary czarny. Nie jest to może smolista czerń ale jest naprawdę ładna. Warstwy między nałożeniami kolejnych muszą przeschnąć, w innym przypadku sobie rzęsy posklejamy w kilka bardzo grubych - ja wiem, że niektórych taki efekt może zadowalać, ale ja wolę mieć rzęs jednak więcej :) 

A co o nim mówi producent?
Przejdźmy w końcu do efektów bo to pewnie interesuje Was najbardziej:).
No więc tak się prezentuje moje oko saute - bez make upu. Pod okiem i o ile dobrze pamiętam też na powiece mam korektor Lumi magique od Loreal. O ile zdążę cyknąć mu fotki, chętnie napiszę Wam recenzję.
To jedna warstwa tuszu. Delikatnie podkreśla rzęsy, lekko wydłuża, minimalnie pogrubia. Widać jak pięknie brudzi powiekę pomiędzy rzęsami.


 I widok z przodu - nie skleja rzęs ale to nie jest efekt spektakularnych rzęs. Ważne, że tusz nie zostawia grudek.










Tu przepraszam za pogorszenie jakości - położona druga warstwa - tusz troszkę posklejał rzęsy, wydłuzył je jeszcze.








Widok lekko znowu z boku - tusz pięknie podnosi rzęsy, równo je wydłuża i podkręca, i wciąż coś, czego nie mogę znieść - brudzi powieki!!! Co mnie w nim zaskoczyło to trwałość na rzęsach. Niestety zdarzyło mi się w nim dwa razy przespać noc -  i słuchajcie, na drugi dzień już nie malowałam rzęs maskarą. Jest niesamowicie trwały - nie osypuje się, nie kruszy, panda się nie robi i spokojnie wytrzymuje dwa dni na rzęsach. I to dla tej trwałości można w niego zainwestować. 

Co do fantastycznej właściwości poprawienia stanu rzęs dzięki dodatkowi oleju arganowego w przeciągu tygodnia - nie moich rzęs nie poprawił, ewentualnych efektów będę się spodziewać za 3 miesiące regularnego stosowania. 
I tu takie zestawienie - oko saute z praktycznie niewidocznymi, gołymi rzęsami i dwie warstwy maskary na drugim oku - no i ten efekt mi się podoba:)  

Jakie było moje zadanie? 

W związku z tym, czy czujecie się olśnione efektem?
 Bardzo ważne - produkt nie uczula, nie podrażnia nawet po niezmyciu makijażu. Zmywa się dobrze - nie jest jakiś super trwały - no i lepiej przy nim nie płakać i uważać generalnie na deszcz - woda go pięknie rozpuszcza. 
Ocena: 8/10 - jest bardzo dobry, ale nie wiem, czy ponownie po niego sięgnę:)

 Macie? Używacie? Kto jeszcze testuje?
 Jak się u Was sprawdził? Dajcie znać :) 

Buziole :*

SW

niedziela, 10 sierpnia 2014

Denko vol. 7

Witajcie moi Kochani w kolejnym poście typu denko.

Moja częściowa absencja czerwcowa i lipcowa spowodowana natłokiem obowiązków na uczelni opóźniła ten post. Zużycia są i to znaczne dlatego zapraszam:)

Przechodzimy do rzeczy:) Na pierwszy ogień idzie 
pielęgnacja twarzy.

niedziela, 3 sierpnia 2014

Tanie kupowanie, mądre oszczędzanie odc. 3 Produkty, na których możesz zaoszczędzić.

Witajcie moi Kochani w kolejnym odcinku cyklu Tanie kupowanie, mądre oszczędzanie.
Dziś chcę się skupić na tym, by pokazać Wam na jakich produktach możecie zaoszczędzić, a na których skąpić nie warto. 

14. Po pierwsze: żel pod prysznic - nie ma co wydawać fortuny na produkt, który mamy na skórze maksymalnie minutę, zużyjemy w jakieś 2 tygodnie. Jego podstawowe działanie to po prostu mycie i odświeżanie ciała i już. Jeśli tylko nasza skóra jest normalna, nie ma dermatologicznych wskazań, p/w wskazań do stosowania określonych środków myjących, swobodnie możemy wydać na żel 5 zł. Właściwości ujędrniające, odmładzające, napinające, a do tego samo myjące okna i prasujące pościel ;-). Dobre żarty! Żel pod prysznic nakładamy na wilgotną skórę w związku z tym penetracja ewentualnych składników aktywnych jest utrudniona. Dodatkowo mamy go na skórze może minutę, tak więc żadne odżywcze substancje raczej nie zdążą się wchłonąć i zadziałać.
Moje doświadczenia: ostatnio zaczęłam polować na promocyjne ISANY w rossie - 2,49 za 300 mL - to jest dobra cena! Ale nie do końca stosuję się żelowego oszczędzania - mam problem ze ściągnięciem skóry i przesuszeniem po silnych detergentach więc wypróbowuję różne żele i nie, nie liczę na nawilżenie - ja oczekuję tylko braku przesuszenia i tego paskudnego uczucia ściągnięcia. Amen.

15. Po drugie: szampon do włosów. Te najlepsze to te najtańsze o jak najprostszych i naturalnych składach. Tutaj taka sama zasada jak z żelem - zostaje na włosach minutę, używamy go malutkie ilości i do tego rozcieńczamy! Właśnie - szampon nie powinien iść na włosy w takiej postaci w jakiej go nam sprzedają - powinien być rozcieńczany. Ponoć takie stężenie substancji myjących i detergentów jest szkodliwe dla skóry głowy, a włosy może uszkadzać. Tu możemy jedynie wybrać czy wolimy z silikonami, czy też bez - niektórzy lubią, niektórych włosy innych nie tolerują. Ale wciąż można znaleźć taki, dobry szampon za 5 zł.
Moje doświadczenia: lubię szampony Ziaji - cena zabójcza, ok. 7 zł za 400 mL. Kiedyś stosowałam pokrzywowe, których opakowanie można kupić za 2,49. Ale nie zawsze - szalałam z Elseve, czy gliss kurrem, efekt - ten sam co przy tańszych odpowiednikach. Obecnie poszukuję jakiegoś dobrego, taniego szamponu - w kolejce czeka litrowy Kallos za 6 zł:)

16. Po trzecie: peeling - co prawda zbieram właśnie materiał do postu o DIY, ale o tym napiszę Wam już teraz. Pijecie kawę? A może macie w domu cukier? Też nie? - no to sól na pewno znajdziecie! Już nie wspomnę o owsiance. Te wszystkie materiały mogą posłużyć Wam jako domowy peeling. Płatki owsiane i kawa (ta czarna, mielona) nie rozpuszczają się, także peeling nimi trwa tyle ile tylko sobie zażyczycie, dodatkowo można je zmieszać z żelem pod prysznic, który aktualnie stosujemy - bez żadnych udziwnień i peeling gotowy. Co do soli i cukru - je mieszamy z olejkami. Na skórze również niestety się rozpuszczają, także wydajność takiego peelingu jest niższa.
Moje doświadczenia: peeling kawowy stosuję od dawien dawna jako smakoszka kawy. Używam fusów z ekspresu po zaparzeniu kawy - także to podwójna oszczędność :) Godne polecenia są jeszcze peelingi Joanny, choć niektórzy narzekają na wydajność.

17. Kolejny punkt - demakijaż. I o ile nie mamy super wrażliwych oczu albo nie malujemy się co dzień kosmetykami wodoopornymi możemy sobie pozwolić na płyny do demakijażu z niższej półki, albo tanie micelki- takim rozwiązaniem jest chyba hit internetów czyli płyn be beauty. Rewelacyjna cena i skuteczny demakijaż za grosze!
Moje doświadczenia: micelek biedronkowy uwielbiam, bardzo lubię też micelki ziaji. Niestety ich płynów do demakijażu nie polecam, dwufazy strasznie szczypały mi oczy i do tego ten tłusty film... bleh..

18. Kosmetyki do depilacji. I broń Was Bóg by oszczędzać na maszynkach i  ostrzach! Nie! Ale można poskąpić na piance lub też żelu. Podstawowe zadanie tego kosmetyku to ułatwienie poślizgu i łagodzenie podrażnień. A to samo robi np. odżywka do włosów, czy płyn do higieny intymnej:) Oprócz tego zamiennikami dla drogich gilletów mogą być np. równie skuteczne isany.
Moje doświadczenia: jakoś nigdy niespecjalnie zwracałam na pianki i żele uwagę. Obecnie nie mam żadnego, za to zainwestowałam w taki żel po goleniu, który odkaża i łagodzi. Świetnie sprawdza się u mnie w roli pianki płyn do higieny intymnej:) 


19. Środki higieniczne. Bardzo tanie i wg mnie najlepsze płatki kosmetyczne to te z Biedronki - Carea - mięciutkie, dobrze zbierają czy to makijaż, czy to lakier z pazurków. Patyczki też lubię te z biedro:) Jeśli chodzi o podpaski czy tampony jest wiele zamienników na rynku i nie zawsze musimy wspierać wielkie koncerny. Poza tym, czy konieczne jest wydawanie sporej kwoty na produkt, który po chwili ląduje w koszu?
Moje doświadczenia: co do płatków i wacików to używam tych z biedronki i jestem bardzo zadowolona, co do podpasek i tamponów - niestety jestem wierna i alwaysom i ob, wg mnie nie ma lepszych produktów na rynku i nie zamierzam na nich oszczędzać:)

20. Przechodzimy do kolorówki: maskara. Tak, to doskonały produkt, na którym można oszczędzić. Powinniśmy go wymieniać co jakieś 3-4 miesiące. Ponadto wiele firm oferuje wspaniałe tusze, dające wspaniały efekt za niewielkie pieniądze (np. moje ulubione Eveline, czy hit internetów lovely pump up).
Moje doświadczenia: używałam tuszu Estee Lauder i Chanel i szału nie było, tzn były dobre, efekt był naprawdę dobry ale... taki sam efekt uzyskiwałam tuszem np. Oriflame Wonderlash czy ostatnim Eveline (ale nie pamiętam nazwy bo jestem na działce). 

21. Na szminkach też można zaoszczędzić. Ja rozumiem uzależnienia od MACzków, ale zamienniki tych kolorów można śmiało znaleźć w drogeryjnych kolekcjach. Mało tego, fantastyczne produkty i wysokiej jakości i konkurencyjne wykończenia proponowane są przez np. Golden Rose w cenach w okolicy 11 zł! Czego chcieć więcej?
Moje doświadczenia: mam matowce z GR i jestem bardzo zadowolona:) Essence to również mój ulubieniec, ale nie czuję się ekspertem w szminkach bo po prostu za wiele ich nie używam:)

22. Lakiery do paznokci np. firmy GR nie odbiegają od jakości i kolorów oferowanych przez OPI, czy essie. Wybór kolorów jest niesamowity i generalnie ciągle rozszerzany - a ceny? Za moje ulubione RichColor czy color expert zapłacimy uwaga uwaga - ok. 6 zł!!! 
Moje doświadczenia: mam i essie i OPI i Sally Hansen i mnóstwo lakierów GR i 60 sec rimmela i powiem Wam że w jakości nie widzę różnicy - gdyby mi pozamieniali butelki to nie wiedziałabym czy maluję pazurki essiakiem czy też nie. 


Przejdźmy do listy produktów, na których raczej nie powinniśmy oszczędzać: 
  • podkład
  • pędzle do makijażu 
  • korektor
  • cienie do powiek
Moje doświadczenia: na podkładach i pędzlach i korektorach nie oszczędzam wcale a wcale - świadczy o tym ich ilość jaką gromadzę namiętnie:) co do cieni, to najdroższe w mojej kolekcji były chyba cienie KOBO... lubię sleeka, lubię MUA, ta pigmentacja mi odpowiada, cienie fajnie się blendują i w sumie nie mam potrzeby robienia zakupów cieni z wysokich półek. Natomiast należy pamiętać, że to kosmetyki używane do oczu i dlatego nie polecałabym kupowania tych produktów u chińczyka czy innej wątpliwej jakości.

A Wy na czym oszczędzacie albo i nie? Dajcie znać koniecznie w komentarzach:)
Buziole:* 
SW