Jestem wyłącznym autorem tekstów i zdjęć zamieszczonych na blogu, kopiowanie i rozpowszechnianie dla własnej korzyści bez zgody autora jest niezgodne z prawem.

Obserwatorzy

POLECAM

wtorek, 17 czerwca 2014

Tanie kupowanie, mądre oszczędzanie cz. 2: opakowania

Witajcie moi Kochani w drugiej części cyklu kosmetycznego oszczędzania.
Pierwszy post prawił o głównych kilku zasadach samych zakupów, dziś przybliżę Wam jak sprawić by jedno i to samo opakowanie kosmetyku starczyło nam na dłużej, jak producenci robią nas w balona z promocjami różnych opakowań, jak nie dać się na nie nabrać i na co zwracać uwagę. Jak też zużyć kosmetyk do zera by nic się nie zmarnowało i co poddać recyclingowi po zużytym już produkcie:)

Tak więc lecimy:
5. Rozcinajmy opakowania kończących się produktów. Te z pozoru puste opakowania kryją w sobie produkt wystarczający na kilka aplikacji. Balsam, który zostaje na ściankach butli wystarczy na dwa lub trzy kolejne posmarowania całego ciała! Pastą do zębów po rozcięciu tubki umyjemy zęby jeszcze z 5 razy, krem do rąk starczy na tyle, by zaopatrzyć się w kupno nowego. Oczywiście dotyczy to tubek i butli, które da się rozciąć. 
Moje doświadczenie: jak widać w denkach rozcinam zawsze i wszystko:) Raz rozmontowałam nawet butelkę typu airless by sprawdzić, czy nie została tam jakaś ilość mojego ukochanego serum. Ku chwilowemu rozczarowaniu i uciesze na dłużej - nie została tam nawet kropla:)

6. Wybierajmy kosmetyki do końca. W sklepach dostępne są specjalne szpatułki (takie zwykłe do nakładania kremów), którymi można bez problemu wydobyć kosmetyk z dna butelki z pompką czy po prostu niewygodnego słoiczka. 
Moje doświadczenie: mam szpatułkę i nie waham się jej użyć. Tym sposobem nic się nie marnuje:)

7. Ważny punkt to wybór opakowania, w którym kosmetyki kupujemy. Jeżeli możemy wybrać, zawsze bierzmy produkty zapakowane typu airless. Są najbardziej higieniczne, wyciskają produkt do samego końca, produkt nie ma dostępu do powietrza, a zatem nie psuje się tak szybko - nie oksyduje i nie traci swoich właściwości. W związku z tym posłuży nam dłużej.
Moje doświadczenie: jeśli tylko mam wybór - to samo działanie kosmetyków i jeden ma pompkę, drugi nie - biorę ten higieniczniejszy. Proste, łatwe i przyjemne:)

8. O zakupach dalej rozprawiając - kolejnym ważnym aspektem jest posiadanie przy kosmetyku pompki. Tu dwa powody - po pierwsze - jest to najbardziej higieniczna forma używani kosmetyku, nasze dłonie, nasze ciało nie ma bezpośrednio kontaktu z produktem w związku z tym, nie wprowadzamy do kosmetyku sebum i bakterii zamieszkujących nasze łapki. Po drugie pompka dozuje nam odpowiednią ilość produktu - nie ma ryzyka, że ulubionego serum wyleje nam się za dużo i połowę zmarnujemy. Zazwyczaj też tak jest, że taka "jedna pompka" jest sugerowaną ilością użycia kosmetyku przez producenta. I z powodzeniem wystarcza:)
Moje doświadczenie: ja mam całą wannę zastawianą butelkami z pompkami:) Uwielbiam je, to wygoda, oszczędność czasu ale i pieniędzy - nic się nie wyleje, a więc nic nie zmarnuje!

Więc jeśli tylko istnieje możliwość - kupujcie takie w opakowaniach z pompkami, albo tak jak ja:
9. Używajcie starych opakowań z pompkami wielokrotnie! Nie wyrzucajmy ich, przecież niejednokrotnie można zakupić produkt w tzw. eko opakowaniach - czyli większej pojemności i opakowaniu foliowym. Taki kosmetyk można swobodnie przelać do pustego i wymytego oczywiście opakowania z pompką po innym kosmetyku:) I tak do znudzenia! 
Moje doświadczenie: wszystkie kosmetyki z pompkami skrzętnie zachowuję i wykorzystuję ponownie.Przelewam żel pod prysznic, płyn do higieny intymnej, szampon, odżywkę,  mydło w płynie, a ostatnio nawet i balsam do pojemników właśnie z pompkami.

10. Dalej wałkując wybór opakowań kosmetyków pamiętajmy, że słoiczki są najgorsze - pakujemy do nich pazury, na pierwszy rzut oka czyste - ale nawet na czystej skórze dłoni mamy nasze "dobre", fizjologiczne bakterie, utrzymujące florę bakteryjną. Ja nie mówię, że takie krem czy balsam te stworzonka mogą nam jakoś skazić - nie, ale zepsuć na pewno! Nasze sebum też nie pomaga i kosmetyki się po prostu szybciej psują. 
Moje doświadczenie: miałam przypadek, że krem po prostu zaczął się rozwarstwiać - termin ok, temperatura ok, tak więc moje bakterie musiały coś złego zadziałać:/ Jeśli tylko mogę, słoiczków kupuję najmniej. 

11. A jak już wspomniałam o tych eko opakowaniach - to jest fenomenalne rozwiązanie! Wiele firm ma w ofercie "zapasy" produktów czyli opakowania o pojemności 1L lub 0,5L w takich foliowych opakowaniach z "dzióbkiem", które należy przelać do pustego po wcześniejszym zużyciu produktu. I tu takie porównanie na przykładzie mydła DOVE - wizaz.pl podaje cenę 12 zł za 250 mL - czyli 48 za 1L (ale jakoś dużo, ja widziałam w sklepach za dychę). No więc niech ta dycha zostanie - 40 za litr. Opakowanie o pojemności 0,5L kosztuje bez promocji ok. 12 zł, co daje 24 za 1L - jest różnica? Ogromna! Ja swoje mydła Dove kupiłam na promocji, 6 zł za 0,5 L - to dopiero oszczędność :)
Oprócz tych opakowań "eko", po prostu kupujmy te kosmetyki w większych pojemnościach - oczywiście tylko te sprawdzone i pewne (nie ryzykujemy z nowościami). Patrząc na półki z balsamami Nivea to około 14 zł kosztują te o pojemności 250 ml, te o pojemności 400 około 16-17 (52zł/L vs. 40zł/L). Ta zasad dotyczy wszystkiego co tylko się u Was sprawdziło.
Moje doświadczenie: tak, tak, tak - często kupuję butle kosmetyków, a to litr żelu, a to litr szamponu, a to odżywki. Jest zdecydowanie taniej, może przyjemność używania nie ta (nudzę się zapachem) ale można porządnie zaoszczędzić:)

12. Co do zbieractwa opakowań, które przybliżam Wam odrobinę w denkach - to pamiętajcie - zachowujcie mini opakowania. Po pierwsze nie trzeba kupować mini  produktów by je zabrać ze sobą na wyjazd, po drugie nie trzeba kupować mini opakowań w ikei:). Pusty słoiczek po kremie nada się świetnie jako opakowanie na balsam (50mL), opakowanie po serum może posłużyć jako buteleczka na żel pod prysznic, szczególnie na te krótkie wyjazdy. To samo się tyczy mini produktów dodawanych w gratisie, zostawiajmy opakowania - obiecuję, że się Wam przydadzą.
Moje doświadczenie: zbieram malutkie opakowania od jakiegoś czasu, to nie tylko oszczędność pieniędzy, w podróży to także ciężar i miejsce! A w zamian wielkich butli można dopakować kompletnie niepotrzebną parę pięknych szpilek :)

13. Pamiętajmy o dacie ważności! Co z tego, że zrobiliśmy wypasiony interes, jeśli nie zdążymy zużyć kosmetyku do końca - to tyczy się również promocji czasem sprzedawcy obniżają ceny kosmetyków, ponieważ kończy im się termin ważności. Nawet jak wydamy te 5 złotych na super balsam, a zdążymy go zużyć w połowie to 2,50 wyrzucamy w błoto! Dotyczy to też tych opakowań które mają datę ważności ileś tam miesięcy od otwarcia (symbol w słoiczku) - zaznaczmy na opakowaniu miesiąc i rok - wtedy na pewno kosmetyk nie ulegnie przeterminowaniu.

















Moje doświadczenie: no zdarzało mi się nogi kremem do twarzy smarować:) Serio, nie znoszę marnotrawienia, tak zostałam wychowana, że pieniądze należy szanować, a nie wyrzucać. W związku z tym raz na dwa - trzy miesiące wywalam wszystkie kosmetyki i sprawdzam jaką mają datę ustalając, i z czego trzeba korzystać najszybciej. 


A jak jest u Was, kupujecie rodzinne opakowania, czy wolicie sobie częściej wymieniać zapachy?
Jak myślicie, gdzie najwięcej marnujecie pieniędzy?

No i planuję dla Was małe rozdanie (no nie aż takie małe), dajcie znać czym jesteście zainteresowane, forma zwykłego rozdania, czy konkursu (zmuszę Was do kreatywności :p), jest Was tu więcej blogujących, czy zwykłych czytelników (wolałabym skierować rozdanie do blogerów ale też nie chcę nikogo wykluczać), no i najważniejsze co do wygrania  - jedna duża nagroda, kilka małych zestawów, czy wolicie kolorówkę, czy pielęgnację ja w miarę możliwości finansowych postaram się dostosować! Koniecznie dajcie znać :)
Czekam na odzew:)
Buziole:*
SW

18 komentarzy:

  1. Bardzo fajne porady :) Też lubię opakowania z pompką i zawsze zbieram te mini, przydają się bardzo na wyjazdach ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Podobają mi się Twoje doświadczenia :D. Pompki są super :). Ja osobiście jeszcze nigdy nie rozcinałam tubek od kosmetyków... Pora zacząć :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo się marnuje w tych "pustych" opakowaniach

      Usuń
  3. Nie rozcinam opakowań produktów, przeważnie gdy produkt jest już na wykończeniu to nie mam ochoty go używać. Wiem że jest to strata, ale tak się przyzwyczaiłam. Jeśli rozetnę produkt potem o nim zapominam i poniewiera się i wysycha.
    Zwracam uwagę na daty ważności i uwielbiam produkty z pompką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja im bliżej dna tym kosmetyk chętniej używam:) Denka i zużycia bardzo mnie motywują :)

      Usuń
  4. Ehh... jestem bardzo nieoszczędna ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Fantastyczny post. Też zostałam nauczona, że pieniądze należy szanować, dlatego staram się nie wyrzucać niczego, co wciąż da się zużyć, nawet nieco niezgodnie z przeznaczeniem. Nie jest mi obce rozcinanie opakowań i wyciskanie wszystkiego do ostatniej kropli. :)

    Dodaję do obserwowanych. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja czasem wykorzystuję opakowania po kosmetykach do innych kosmetyków lub przechowywania zupełnie innych rzeczy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A do czego innego? Może jakiś post DIY? :)

      Usuń
  7. obcinanie tubek to dla mnie normalka, zostaje sporo kosmetyku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale nie wszyscy tak robią:) do tej serii postów przyczyniła się moja znajoma, która ostatnio sprzedała mi newsa o tym, że rozcięła tubkę z pastą. Jej zdziwienie i zaskoczenie ile tam było produktu jest nie do opisania! To był jej pierwszy raz z rozcinaniem:)

      Usuń
  8. Tez rozcinam kosmetyki ale nie wszystkie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tylko te, które da się nożyczkami;) z piłą tarczową nie będę się bawić;)

      Usuń

Odwiedzam zawsze blogi osób, które zostawiają i te dobre słowa ale i te złe. Jeżeli koniecznie chcecie mi zostawić namiary na siebie - napiszcie mi wiadomość prywatną, nie spamujcie komentarzy. Wszelkie z linkami i adresami zostaną usunięte.