Jestem wyłącznym autorem tekstów i zdjęć zamieszczonych na blogu, kopiowanie i rozpowszechnianie dla własnej korzyści bez zgody autora jest niezgodne z prawem.

Obserwatorzy

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Najnowszy Etiaxil Plus - już przetestowany!

Witajcie moi Kochani :)
Za sprawą portalu wizaz.pl miałam niecodzienną przyjemność testować najnowszy produkt Etiaxil Plus.

Jak wiecie problem z nadmierną potliwością mam od dawna, zużyłam dwa opakowania czerwonego etiaxilu, oraz zaczęłam jedno niebieskie (dla skóry wrażliwej). Oba te eliminowały problem pocenia w 150% :), natomiast po obu (przynajmniej u mnie) występowały przykre skutki uboczne w postaci pieczenia i podrażnień po zastosowaniu. Choć muszę przyznać, że po niebieskim, pieczenie było mniejsze niż po czerwonym, a widoczne podrażnienia występowały sporadycznie. W tej - fioletowej wersji PLUS problem podrażnień i pieczenia miał zostać kompletnie wyeliminowany. 

 Co mówi o nim producent?

"Etiaxil Plus do skóry wrażliwej zapewnia te same korzyści ze stosowania co Etiaxil Sensitive do skóry wrażliwej /w niebieskim opakowaniu/ ale został opracowany on w nowej innowacyjnej formule zapewniającej dłuższą ochronę przed potem – co najmniej 5 dni, jednocześnie będąc bardziej delikatnym – dzięki nowej formule Cpx-aktywnemu systemowi ochrony skóry.  Naukowo potwierdzony czas efektywnej ochrony przed potem, nieprzyjemnym zapachem, stresem czy zakłopotaniem.Unikalna, innowacyjna formuła zapewnia długotrwałą i pewną ochronę przed potem przez co najmniej 5 dni tylko po 1 aplikacji. Zapewnia znacznie wyższą ochronę niż standardy wynikające z obowiązującego  międzynarodowego systemu klasyfikacji dla antyperspirantów. Unikalna, opatentowana formuła jest kombinacjią ultra-efektywnego chlorku aluminium na bazie alkoholowej zapewniającego długotrwałą ochronę przed potem oraz aktywnego systemu ochrony skóry Cpx który chroni delikatną skórę pach przed podrażnieniami."
Opakowanie małe, białe, pojemność 15ml (wersja promocyjna, 12,5 mL + 20% gratis). Konsystencja jak w wersji klasycznej - wodnista. Zapach - charakterystyczny, ostry.
Po wydajności poprzedników wnioskuję, że ten starczy na rok albo więcej regularnego używania. Tylko nie wiem jak na więcej, bo tym razem producent zaleca zużycie produktu przed upływem roku od otwarcia. Nie wiem czym to jest spowodowane, mój stary - czerwony pod koniec użytkowania stracił swoje właściwości i musiałam stosować go częściej.
Jeśli chodzi o zmiany dotyczące działania - producent tym razem zapewnia, że oprócz 100% skuteczności, antyperspirant nie wywołuje przykrych skutków ubocznych w postaci pieczenia i podrażnień. Czy rzeczywiście?

 Zużyłam już dwa opakowania "klasyków" i to nie była opcja dla mnie  -kosmetyk palił mnie niemiłosiernie. Tak jak poprzednio producent zaleca stosować produkt na oczyszczoną i w pełni wysuszoną skórę bez żadnych ran i podrażnień na noc. Po aplikacji trzeba również odczekać aż kosmetyk w pełni wyschnie. Tak idziemy spać, a rano zmywamy pachy jak zwykle przy porannej toalecie. plus zaleceni odnośnie podrażnień - nie golimy się tego samego dnia rano, ani poranka "po" zastosowaniu specyfiku  i po depilacji zaleca się odczekać 48 h od użyciu antyperspirantu. A potem cieszymy suchymi paszkami przed 2 - 3 dni:)

Serio, kosmetyk działa cuda - mam go od przeszło 3ech tygodni i jestem wolna od potuUpały po 500 stopni - cała zlana potem - pachy suche, egzaminy, rozmowy, stres - pachy suchePodstawowe działanie spełnione w 100%!  Co z tym szczypaniem? Otóż - kosmetyk nie podrażnia, nie szczypie, nie pali, nie piecze!!! Byłam zaskoczona i jestem zachwycona!

Ale nie byłabym sobą, gdybym nie zrobiła extremalnego testu - nie zawsze dawałam mu wyschnąć, nawet raz zaszalałam z depilacją (oczywiście, bez żadnych widocznych ran i podrażnień), a nawet raz ubrałam przed wyschnięciem koszulkę do spania. I jak? Rewelacja! Zero szczypania, nawet jak "prowokowałam" do tego, na ubraniu nie zostawił też nieładnych śladów

Ocena: 11/10  - hit nad hitami! Najlepszy na świecie!
Jak u Was sprawdził się Etiaxil?
Czego superskutecznego używacie do ochrony przed poceniem?
Dajcie znać:) 
Buziaki:*
SW

piątek, 27 czerwca 2014

Haul! 27.06.2014 i produkty godne uwagi.


Witajcie moi Kochani w haulu.
Po pierwsze wróciłam:) Byłam już u Was, jak mogliście zauważyć, a teraz powoli ogarniam ogrom zaległego materiału u mnie.
 I mimo, że powinnam Wam pokazać coś co wyszło ode mnie w miarę kolejności chronologicznej, to jednak chcę Wam pokazać moje dzisiejsze zakupy. A dlaczego? Bo są to produkty pochodzące z aktualnych promocji, które są kultowe lub po prostu świetne, i które teraz możecie zakupić:) 

Po pierwsze jest fajna promocja w hebe dla posiadaczek karty. Pędzle marki Girls best friend - sense&body mozna kupić z 30% zniżką okazując kartę przy kasie. Te pędzle są śmiesznie tanie i bez tej promocji, a teraz bez żałowania ewentualnie wyrzucenia pieniędzy w błoto możemy się na nie skusić.
Kupiłam dwa - duo fiber do zadań specjalnych i jeden podpisany do cieni.  Ten drugi będzie rewelacyjny do korektora oraz do bazy pod cienie. Włosie jest sztywne ale bardzo miękkie i zastanawiam się, czy nie pedałować jutro ponownie i nie kupić drugiego bo już się w nim zakochałam - takiego pędzla mi brakowało! I uwaga uwaga zapłaciłam za niego - 5,59!!! Do cieni też się w sumie mógłby nadać ale mi posłuży głównie do korektora. Duo fiber jest z syntetycznego włosia, jest bardzo miękki i wygląda solidnie. Kosztował 9,59.
Nie było pędzla do pudru i żałuję pioruńsko, a nie skusiłam się na ten do brwi i kresek (tak wszystkie pędzle opisuje zastosowaniem, ale one nie mają numerków ani nic).
Świeca aurelia o zapachu liczi to po prostu zachcianka:) (moja słaba wola woła o pomstę do nieba:/)

Kolejna rzecz to ciekawa promocja w SP. Nie jestem pewna, ale wydaje mi się, że do 2 lipca jest promocja na lakiery 1 + 1 za grosz. Obejmuje wszystkie lakiery. Wpadłam tam po rozcieńczalnik do lakierów (nareszcie!!!) i na promocję się właśnie natknęłam. A w prezencie ode mnie dla mnie kupiłam sobie essie i SH:)
Essie to przepiękny koralowy odcień czerwieni  too too hot, a Sally Hansen to 370 Commander in Chic. wybrałam takie odcienie, które będę często nosić i które serio wpadły mi w oko:) Oczywiście na essie watermelon zatrzymałam się chwile dłużej - ale dołożyłam moje pazurki do próbnika i okazało się, że to ten sam odcień :) I został ten piękny czerwony:) SH to taki odcień nubuk, taupe czy brudny beż po prostu. W obu kolorach już się zakochałam:) Za oba lakiery zapłaciłam 35 zł!!!
Teraz gratka dla zwolenników SH i essie, dajcie znać jak się u Was spisują i czy dokonałam dobrego wyboru!
Rozcieńczalnik Cree zakupiłam - 8,99 i 90 ml ratunku dla naszych zaschniętych cudeniek!

W ostatni weekend bodajże była również promocja w sklepie colorowo, ja dziś pobiegłam odebrać moją zdobycz:) Za 7,19 upolowałam długo już wyczekiwany lakier:)
Mój Color Alike to cudowny holoś B. A Star. Nie mogę się doczekać użycia tego cuda! Widziałam dzieła z użyciem tego topu i byłam zachwycona! Teraz i ja będę mieć takie cudowne pazurki!

To już wszystko - generalnie bez szaleństw, ale swoje wydałam :) Ja się chyba w życiu nie nauczę oszczędzać :/ Ale nie żałuję:) 

Wiedziałyście o promocjach pokazanych wyżej? Skusiłyście się na coś?
A może znacie i używacie te produkty? Dajcie znać koniecznie:)
Buziole:*
SW 

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Max Factor Face Finity all day flawless 3 in 1 AKTUALIZACJA

09.03.2014

Witajcie moi Kochani w długo wyczekiwanej przez Was i przeze mnie recenzji najnowszej propozycji podkładu MaX Factor.

Dlaczego ta recenzja była długo wyczekiwana również przeze mnie? Ponieważ od pierwszego użycia tego podkładu miałam mieszane uczucia co do jego użytkowania. Zawsze tak mam kiedy producent rzetelnie spełnia obietnice, a mnie wciąż jednak coś nie pasuje :/ Max Factor Face Finity all day flawless 3 in 1 to baza, podkład i korektor w jednym produkcie. Zawiera SPF20 (duży plus).
Cena: 55 zł za 30 mL.
Zacznijmy od obietnic producenta:
"TRWAŁOŚĆ BAZY POD MAKIJAŻ, KRYJĄCY EFEKT KOREKTORA I WYKOŃCZENIE PODKŁADU. PODKŁAD ALL DAY FLAWLESS 3 W 1 Z FILTREM SPF POZWALA OSIĄGNĄĆ NIESKAZITELNY I TRWAŁY WYGLĄD. Podkład Face Finity All Day Flawless 3 w 1 trzyma się tak długo, jak baza pod makijaż, ukrywa niedoskonałości, jak korektor, a podkład w płynie z filtrem SPF 20 nadaje perfekcyjny efekt wykończenia.
  • Nieskazitelne wykończenie makijażu, które trwa przez cały dzień
  • Baza pod makijaż ułatwia przyczepność
  • Korektor ukryje niedoskonałości i zapewni nieskazitelny wygląd Twojej skórze". 

Na opakowaniu znajdziemy mało informacji o produkcie.
Zacznijmy od początku. Podkład zamknięty jest w szklanej 30 mL buteleczce z pompką. Wykończenie z czarno- złotymi detalami nadaje produktowi elegancki i ekskluzywny wygląd. Korek jest wykonany z przeźroczystego plastiku, dobrze się "trzyma" i jest bardzo solidny! Pompka dozuje odpowiednią ilość produktu i jest rozwiązaniem jak dotąd chyba najbardziej higienicznym.

Pompka ma dodatkowe zabezpieczenie w postaci zamknięcia poprzez przekręcenie jej w bok. Mój kolor to 47 NUDE najjaśniejszy dostępny w RP. 
Podkład ma niefajny zapach, taki chemiczny, ale to podkład, nie jest do wąchania, więc mnie to nie przeszkadza. Pompka jednorazowo wyciska taką ilość produktu - wystarczy by pokryć w całości twarz.
Pierwsze wrażenie - konsystencja jest fenomenalna. Przy rozprowadzaniu na twarzy (bez bazy, tylko krem) czujemy pod palcami jak natychmiast wygładza nam cerę i wrażenie jest jakbyśmy miały bazę na buzię nałożoną. Pięknie wygładza wszelkie niedoskonałości, zamyka pory (albo przynajmniej taki mamy efekt) i ujednolica cerę.
Krycie jest też bardzo dobre. Byłam zdziwiona, ale moje naczynka na policzkach zakrył w 100% bez żadnej pomocy, a i z "niespodzianką" też sobie poradził. Więc i jako korektor i jako podkład (ten już mocno kryjący) radzi sobie naprawdę dobrze. 

W dodatku pięknie zastyga na skórze i się nie ściera - gigantyczny plus, a co najważniejsze nie wchodzi w zmarszczki i załamania.

Więc co z nim nie tak, skoro co producent obiecał -to zrobił?
Nakładałam i palcami, i pędzlem, i nie wiem - coś jest nie tak z formułą. Nie da się tego zrobić na szybko (czyli tak jak ja najbardziej lubię), trzeba go raczej stemplować i dopracowywać - strasznie mi smuży.  
Po pierwsze - mam wrażenie, że jest za ciemny. Wydaje mi się, że w Europie (i reszcie świata) dostępna jest szersza gama jaśniejszych odcieni - u nas 47 jest najjaśniejszy i wg mnie (a jestem ciemniejszym bledziochem) jest ciemny. Osoby o alabastrowej cerze mogą o nim zapomnieć. 
Po drugie wydaje mi się, że na mojej skórze oksyduje. Może to nie być wina podkładu, tylko np. pH cery. Dlatego nie dam Wam jednoznacznie informacji czy ciemnieje czy nie - to jest mocno indywidualna sprawa. Ja jestem zwolenniczką słoiczków i brania próbki takiego do domu - musimy sprawdzić, jak się zachowuje na naszej skórze i przede wszystkim jak wygląda w świetle dziennym. 
Kolejna sprawa - niestety się świeci i o ile przy mojej tłustej na nosie i czole i brodzie cerze wygląda masakrycznie, o tyle szczyty polików fajnie mi rozświetlił. Dlatego dla cery tłustej - nie polecam (ew. z pudrem, albo matującą bazą - ale wtedy po co?). 
Na koniec jeszcze mała dygresja - produkt ma SPF 20  więc wydawać by się mogło, że jest dobry na wiosnę (w moim przypadku na opaloną buzię latem) ale dla mnie jest jednak troszkę za ciężki.
 
I piszę tę recenzję i wciąż nie wiem co o nim sądzić. Jest dobry, jest naprawdę dobry ale nie współpracuje z moją cerą. 
 Producentowi nie mam absolutnie nic do zarzucenia, produkt spełnia wszystkie obietnice i nie mam się do czego przyczepić, jednak to chyba nie jest podkład dla mnie.
Ocena: 7/10.
Znacie? Jak się u Was sprawdza? Jestem niesamowicie ciekawa Waszych opinii.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
23.06.2014
Po kilku miesiącach od pierwszego wpisu postanowiłam dodać co nieco.
Po pierwsze - kwestia aplikacji. Wszelkie moje problemy z nakładaniem i smugami rozwiązała gąbka Real Techniques. Produkt aplikuje się równomiernie, nie ma mowy o smugach czy plamach - jednak to nie zasługa produktu, a gąbki. Aczkolwiek, ten problem kosmetykowi raczej nie ujmuje.
Po drugie - nie wydawało mi się - kosmetyk paskudnie oksydujePewnego pięknego razu, użyłam dokładnie tego podkładu, wizyta rodziny, człowiek będzie jadł i się całował - zależało mi na przedłużonej trwałości. Nałożyłam podkład - dzwonek do drzwi, biegnę otworzyć i wita mnie brat - Pacz jak się wypudrowała!
Ja myślę sobie, co jest, kolor nie jest najgorszy, podkład nałożony tak równomiernie, że go nie widać na twarzy. Zignorowałam tę uwagę. Po chwili, wracam do lustra - patrzę - jestem pomarańczowa!!!

Nie, podkład nie ciemnieje o ton czy dwa -  on oksyduje na pomarańczowo. Patrzcie sami:
 Z lewej po minucie od nałożenia (jeszcze nie zastygł), po prawej świeży produkt.
 
 Widać jak jeszcze intensywniej zmienia kolor.
 Od góry: po 5-6 minutach, po 3- 4 minutach, świeży produkt.
Im dłużej czekamy, tym bardziej oksyduje. Masakra. Koszmar.
Bubel jakich mało!!!

Zmieniam ocenę, przez wstyd jakiego się najadłam :/
3/10 - dyskwalifikacja!!!
Buziaki:*
SW

wtorek, 17 czerwca 2014

Tanie kupowanie, mądre oszczędzanie cz. 2: opakowania

Witajcie moi Kochani w drugiej części cyklu kosmetycznego oszczędzania.
Pierwszy post prawił o głównych kilku zasadach samych zakupów, dziś przybliżę Wam jak sprawić by jedno i to samo opakowanie kosmetyku starczyło nam na dłużej, jak producenci robią nas w balona z promocjami różnych opakowań, jak nie dać się na nie nabrać i na co zwracać uwagę. Jak też zużyć kosmetyk do zera by nic się nie zmarnowało i co poddać recyclingowi po zużytym już produkcie:)

Tak więc lecimy:
5. Rozcinajmy opakowania kończących się produktów. Te z pozoru puste opakowania kryją w sobie produkt wystarczający na kilka aplikacji. Balsam, który zostaje na ściankach butli wystarczy na dwa lub trzy kolejne posmarowania całego ciała! Pastą do zębów po rozcięciu tubki umyjemy zęby jeszcze z 5 razy, krem do rąk starczy na tyle, by zaopatrzyć się w kupno nowego. Oczywiście dotyczy to tubek i butli, które da się rozciąć. 
Moje doświadczenie: jak widać w denkach rozcinam zawsze i wszystko:) Raz rozmontowałam nawet butelkę typu airless by sprawdzić, czy nie została tam jakaś ilość mojego ukochanego serum. Ku chwilowemu rozczarowaniu i uciesze na dłużej - nie została tam nawet kropla:)

6. Wybierajmy kosmetyki do końca. W sklepach dostępne są specjalne szpatułki (takie zwykłe do nakładania kremów), którymi można bez problemu wydobyć kosmetyk z dna butelki z pompką czy po prostu niewygodnego słoiczka. 
Moje doświadczenie: mam szpatułkę i nie waham się jej użyć. Tym sposobem nic się nie marnuje:)

7. Ważny punkt to wybór opakowania, w którym kosmetyki kupujemy. Jeżeli możemy wybrać, zawsze bierzmy produkty zapakowane typu airless. Są najbardziej higieniczne, wyciskają produkt do samego końca, produkt nie ma dostępu do powietrza, a zatem nie psuje się tak szybko - nie oksyduje i nie traci swoich właściwości. W związku z tym posłuży nam dłużej.
Moje doświadczenie: jeśli tylko mam wybór - to samo działanie kosmetyków i jeden ma pompkę, drugi nie - biorę ten higieniczniejszy. Proste, łatwe i przyjemne:)

8. O zakupach dalej rozprawiając - kolejnym ważnym aspektem jest posiadanie przy kosmetyku pompki. Tu dwa powody - po pierwsze - jest to najbardziej higieniczna forma używani kosmetyku, nasze dłonie, nasze ciało nie ma bezpośrednio kontaktu z produktem w związku z tym, nie wprowadzamy do kosmetyku sebum i bakterii zamieszkujących nasze łapki. Po drugie pompka dozuje nam odpowiednią ilość produktu - nie ma ryzyka, że ulubionego serum wyleje nam się za dużo i połowę zmarnujemy. Zazwyczaj też tak jest, że taka "jedna pompka" jest sugerowaną ilością użycia kosmetyku przez producenta. I z powodzeniem wystarcza:)
Moje doświadczenie: ja mam całą wannę zastawianą butelkami z pompkami:) Uwielbiam je, to wygoda, oszczędność czasu ale i pieniędzy - nic się nie wyleje, a więc nic nie zmarnuje!

Więc jeśli tylko istnieje możliwość - kupujcie takie w opakowaniach z pompkami, albo tak jak ja:
9. Używajcie starych opakowań z pompkami wielokrotnie! Nie wyrzucajmy ich, przecież niejednokrotnie można zakupić produkt w tzw. eko opakowaniach - czyli większej pojemności i opakowaniu foliowym. Taki kosmetyk można swobodnie przelać do pustego i wymytego oczywiście opakowania z pompką po innym kosmetyku:) I tak do znudzenia! 
Moje doświadczenie: wszystkie kosmetyki z pompkami skrzętnie zachowuję i wykorzystuję ponownie.Przelewam żel pod prysznic, płyn do higieny intymnej, szampon, odżywkę,  mydło w płynie, a ostatnio nawet i balsam do pojemników właśnie z pompkami.

10. Dalej wałkując wybór opakowań kosmetyków pamiętajmy, że słoiczki są najgorsze - pakujemy do nich pazury, na pierwszy rzut oka czyste - ale nawet na czystej skórze dłoni mamy nasze "dobre", fizjologiczne bakterie, utrzymujące florę bakteryjną. Ja nie mówię, że takie krem czy balsam te stworzonka mogą nam jakoś skazić - nie, ale zepsuć na pewno! Nasze sebum też nie pomaga i kosmetyki się po prostu szybciej psują. 
Moje doświadczenie: miałam przypadek, że krem po prostu zaczął się rozwarstwiać - termin ok, temperatura ok, tak więc moje bakterie musiały coś złego zadziałać:/ Jeśli tylko mogę, słoiczków kupuję najmniej. 

11. A jak już wspomniałam o tych eko opakowaniach - to jest fenomenalne rozwiązanie! Wiele firm ma w ofercie "zapasy" produktów czyli opakowania o pojemności 1L lub 0,5L w takich foliowych opakowaniach z "dzióbkiem", które należy przelać do pustego po wcześniejszym zużyciu produktu. I tu takie porównanie na przykładzie mydła DOVE - wizaz.pl podaje cenę 12 zł za 250 mL - czyli 48 za 1L (ale jakoś dużo, ja widziałam w sklepach za dychę). No więc niech ta dycha zostanie - 40 za litr. Opakowanie o pojemności 0,5L kosztuje bez promocji ok. 12 zł, co daje 24 za 1L - jest różnica? Ogromna! Ja swoje mydła Dove kupiłam na promocji, 6 zł za 0,5 L - to dopiero oszczędność :)
Oprócz tych opakowań "eko", po prostu kupujmy te kosmetyki w większych pojemnościach - oczywiście tylko te sprawdzone i pewne (nie ryzykujemy z nowościami). Patrząc na półki z balsamami Nivea to około 14 zł kosztują te o pojemności 250 ml, te o pojemności 400 około 16-17 (52zł/L vs. 40zł/L). Ta zasad dotyczy wszystkiego co tylko się u Was sprawdziło.
Moje doświadczenie: tak, tak, tak - często kupuję butle kosmetyków, a to litr żelu, a to litr szamponu, a to odżywki. Jest zdecydowanie taniej, może przyjemność używania nie ta (nudzę się zapachem) ale można porządnie zaoszczędzić:)

12. Co do zbieractwa opakowań, które przybliżam Wam odrobinę w denkach - to pamiętajcie - zachowujcie mini opakowania. Po pierwsze nie trzeba kupować mini  produktów by je zabrać ze sobą na wyjazd, po drugie nie trzeba kupować mini opakowań w ikei:). Pusty słoiczek po kremie nada się świetnie jako opakowanie na balsam (50mL), opakowanie po serum może posłużyć jako buteleczka na żel pod prysznic, szczególnie na te krótkie wyjazdy. To samo się tyczy mini produktów dodawanych w gratisie, zostawiajmy opakowania - obiecuję, że się Wam przydadzą.
Moje doświadczenie: zbieram malutkie opakowania od jakiegoś czasu, to nie tylko oszczędność pieniędzy, w podróży to także ciężar i miejsce! A w zamian wielkich butli można dopakować kompletnie niepotrzebną parę pięknych szpilek :)

13. Pamiętajmy o dacie ważności! Co z tego, że zrobiliśmy wypasiony interes, jeśli nie zdążymy zużyć kosmetyku do końca - to tyczy się również promocji czasem sprzedawcy obniżają ceny kosmetyków, ponieważ kończy im się termin ważności. Nawet jak wydamy te 5 złotych na super balsam, a zdążymy go zużyć w połowie to 2,50 wyrzucamy w błoto! Dotyczy to też tych opakowań które mają datę ważności ileś tam miesięcy od otwarcia (symbol w słoiczku) - zaznaczmy na opakowaniu miesiąc i rok - wtedy na pewno kosmetyk nie ulegnie przeterminowaniu.

















Moje doświadczenie: no zdarzało mi się nogi kremem do twarzy smarować:) Serio, nie znoszę marnotrawienia, tak zostałam wychowana, że pieniądze należy szanować, a nie wyrzucać. W związku z tym raz na dwa - trzy miesiące wywalam wszystkie kosmetyki i sprawdzam jaką mają datę ustalając, i z czego trzeba korzystać najszybciej. 


A jak jest u Was, kupujecie rodzinne opakowania, czy wolicie sobie częściej wymieniać zapachy?
Jak myślicie, gdzie najwięcej marnujecie pieniędzy?

No i planuję dla Was małe rozdanie (no nie aż takie małe), dajcie znać czym jesteście zainteresowane, forma zwykłego rozdania, czy konkursu (zmuszę Was do kreatywności :p), jest Was tu więcej blogujących, czy zwykłych czytelników (wolałabym skierować rozdanie do blogerów ale też nie chcę nikogo wykluczać), no i najważniejsze co do wygrania  - jedna duża nagroda, kilka małych zestawów, czy wolicie kolorówkę, czy pielęgnację ja w miarę możliwości finansowych postaram się dostosować! Koniecznie dajcie znać :)
Czekam na odzew:)
Buziole:*
SW

piątek, 13 czerwca 2014

TAG TMI - czyli, że zdradzam dużo o sobie:)

Witajcie moi Drodzy, dziś TAG Too Much Information i aż 50 pytań więc można mnie trochę poznać. Odpowiadaliście już u siebie? Dajcie linki w kom:)
Zapraszam:)

1. Co masz na sobie?
 Odpowiem słowami piosenki: "ja noszę dres" ;p
2. Czy kiedykolwiek byłaś zakochana?
Tak
3.Czy kiedykolwiek miałaś straszne zerwanie?
Nie
4.Ile masz wzrostu?
173 cm
5. Ile ważysz?
Za dużo :/
6.  Jakieś tatuaże?
Nie.
7. Jakiś piercing? 
5 dziurek w uszach.
8. Jakaś ulubiona para serialowa filmowa?
Sookie i Eric<3, Serena i Dan, Chuck i Blair, Aidan i Carrie, Ross i Rachel, Lexie i Sloan, Damon i Elena i ja generalnie bardzo dużo seriali oglądam... za dużo...
9. Ulubiony program/serial?
True blood, Gossip Girl, Friends, SATC, Grey's anatomy, Vampire Diares, lubię też amerykańszczańskie wersje ANTM i Masterchef.
10. Ulubione zespoły?
Muse, Metric, Mumford&Sons, ponadczasowi Queen, Guns'n'Roses, Aerosmith, Def Leppard.
11. Coś czego Ci brakuje?
Czasu!!!
12. Ulubiona piosenka?
Jedna? Tylko jedna? Jeżeli miałabym czegoś słuchać do końca życia niech to będzie ta extended version November Rain.
13. Ile masz lat?
23 jeszcze przez chwilę:)
14.Znak zodiaku?
Rak
15. Czego szukasz u partnera?
Zrozumienia, akceptacji, szacunku, wsparcia... No i cm :D (wzrostu oczywiście).
16. Ulubiony cytat?
"Nie porzucaj nadzieje,
Jakoć się kolwiek dzieje:
Bo nie już słońce ostatnie zachodzi,
A po złej chwili piękny dzień przychodzi"
Jan Kochanowski
"
Tak wzrastamy, idziemy przez czas i kochanie.
Bogu nie dowierzamy, ludzie kłamią nam.
Jeszcze rok, jeszcze życie, a co pozostanie,
kiedy u blasku przystaniemy bram?
Nikt z nas nie jest bez winy."
Krzysztof K. Baczyński
17. Ulubiony aktor?
Aleksander Skaarsgard, Ryan Reynolds, Nicolas Cage, Mel Gibson, Hugh Jackman
18. Ulubiony kolor?
Wszystkie odcienie czerwieni:) Nie ma brzydkiego czerwonego, a najpiękniejszy jej odcień to odcień krwi :)
19. Głośna muzyka czy cicha?
Zależy, ale raczej głośna
20. Gdzie idziesz gdy jesteś smutna.
Na spacer - długi spacer z piesełem. 
21.Jak długo zajmuje Ci prysznic?
5 min.
22. Jak dużo zajmuje Ci przygotowanie się rano?
Zależy - dwa rekordy - najdłuższy 4h i najkrótszy 3 min. Zazwyczaj to 45 min do godziny.
23. Czy kiedykolwiek brałaś udział w bójce?
Na rękoczyny, słowa? Z braćmi się liczy?
24. Co Ci się podoba u chłopaków?
Wzrost, szerokie plecy (że ramiona), zadbanie, dobre buty.
25. Co Ci się nie podoba u chłopaków?
Zaniedbanie - ale to  u wszystkich.
26. Powód, dla którego dołączyłaś do blogspotu?
Brat mnie przekonał, a ja znalazłam ujście mojej pasji:)
27. Czego się boisz?
Robactwa, wszelkiego, wszystkich owadów (tak, biedronek i motyli też), i tych innych dżdżownic i glist bleeeh... 
28. Kiedy ostatnio płakałaś?
Dziś - kryzysowa sytuacja:/
29. Kiedy ostatnio powiedziałaś, że kogoś kochasz?
Kilka dni temu.
30. Co oznacza Twój blogspot name?
No, że niby kobieta nauki:) 
31. Ostatnia przeczytana książka?
Ślub Amandy chyba... Zawsze mam problem z tytułami...
32. Książka, którą aktualnie czytasz?
Artykuły naukowe do mgra się liczą? 
33. Co ostatnio oglądałaś?
Przyjaciół :)
34. Ostatnia osoba, z którą rozmawiałaś? 
Z bratem
35. Relacje między Tobą a osobą, do której wysłałaś sms?
Wciąż brat
36. Ulubiona potrawa?
Tatar :D I generalnie mięcho w każdej postaci:)
37. Miejsce, które chciałabyś odwiedzić?
Nowy Jork, Paryż, Portugalskie plaże:)
38. Ostatnie miejsce, w którym byłaś?
Ale że poza domem czy w ogóle? Majowy wypad do Wa-wy się liczy?
39. Czy ktoś Ci się teraz podoba?
Nie
40. Ostatni raz kiedy pocałowałaś kogoś?
Pieseła niedawno:) 
41. Ostatnio kiedy ktoś Cię obraził?
Tak w twarz prosto? Daaawno - koleżanka powiedziała mi, że jestem bezczelna i to podobno był komplement!
42. Ulubiony smak słodki?
Czekolada, kokos, kawa :)
43. Na jakich instrumentach grasz?
Wiolonczela, gitarra, fortepian.
44. Ulubiona część biżuterii?
Buty mogą być?
45. Ostatnio uprawiany sport? 
Spacer  z piesełem się liczy? Albo o wiem, pisanie mgra na czas :P
46. Jaką piosenkę ostatnio śpiewałaś?
Birdy - wings, hole in my soul - aerosmith
47. Ulubiony tekst na podryw?
Ja raczej nie podrywam :p
48. Czy kiedykolwiek używałaś tego tekstu?
Jak wyżej :)
49. Z kim ostatnio przebywałaś w wolnym czasie?
Z laptopem...

50. Kto powinien odpowiedzieć na te pytania?
Kto chce:)


Buziole:*

SW

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Tanie kupowanie, mądre oszczędzanie cz. 1

Witajcie moi Kochani.
Dziś chcę Was wprowadzić w cykl postów, które małymi kroczkami będą pokazywać jak oszczędzać na kosmetykach. Zobaczycie tu na czym można oszczędzić, gdzie nawet warto, a na czym nie powinniśmy. Znajdziecie tu rady dotyczące mądrych zakupów (tak, ode mnie :p), projekty DIY, zasady przechowywania kosmetyków, by służyły nam jak najdłużej, jak i mądre zużywanie zapasów już przez nas zgromadzonych. Rady, by nie wyrzucać pieniędzy w błoto, ani nie spłukiwać ich pod prysznicem. Rady by zamiast przemysłowo robionych kosmetyków cofnąć się do natury, bo ma dla nas wiele do zaoferowania:) 
Dlaczego w ogóle mielibyśmy oszczędzać? Może po prostu nie chcemy lub też stać nas na wszystko. Ale nie, Kochany Czytelniku, ten post jest nawet dla Ciebie. Postaram się też w nim zapobiec wyrzucaniu naszych pieniędzy. Nawet jeśli oszczędności Cię nie interesują, może jakaś inna inwestycja będzie w stanie Ci to wynagrodzić, albo będziesz mógł/mogła wesprzeć jakąś instytucję charytatywnie. Mnie na ten przykład interesuje krem Clinique, czy puder MAC - i ot już dwa cele:) Na dłuższą metę i także z zamiłowania jestem wielką fanką obcasów i po prostu marzy mi się para Manolo lub Bally:)
grafika google
<strong>Manolo Blahnik</strong> Chaos nude leather sandal
grafika google




















Zacznę dziś od rad trywialnych i oczywistych, zna je każdy, znam je ja - ale nie stosuję. Dlaczego? 
Bo nierzadko nie mogę się oprzeć! Pokusa znalezienia jakiejś taniej perełki, albo po prostu zakupu kolejnego lakiery do paznokci zawsze ze mną wygrywa. Jak się temu oprzeć?


1. Nie chodzimy na zakupy by poprawić sobie humor. Nie i już! Co gorsza, może to nawet wywołać skutek odwrotny (wracamy do domu i sprawdzamy stan konta). Z autopsji wiem, że przypadkowe zakupy (po drodze na uczelnię lub z, do pracy lub z, z koleżanką dla towarzystwa) kończą się dla mnie wydaniem sporej sumki. Tu promocja, tu cena na do widzenia, tam nowy lakier i proszę. Portfel szczuplejszy o 50 zł. A tak naprawdę nic nie potrzebujemy.
Moje doświadczenie: uwielbiam przypadkowe zakupy! Im większe i bardziej niespodziewane, tym lepiej! I tak, jestem WINNA - chodziłam na zakupy by poprawić sobie humor - ale nic dobrego z tego nie wynikło.

2. Jak już idziemy na zakupy zadbajmy o listę produktów. Starajmy się trzymać jej jak najpilniej. Wybierajmy też sklepy, które znamy - nie ma nic gorszego niż krążenie między półkami by znaleźć produkt, który jest naszym pożądanym. Przecież w marketach czai się mnóstwo dodatkowych promocji! I w tym przypadku moja silna wola (już i tak przechrzczona na słabą) zawsze przegrywa, a w koszyku ląduje kompletnie nieplanowany, niepotrzebny zakup. 
Moje doświadczenie: listy robię, nawet na zakupy je zabieram... No i co z tego? Lista swoje - a ja swoje. 

3. Szacujmy i bierzmy tylko tyle gotówki ile produkty będą nas kosztować plus jakieś 20 zł zapasu. Jak już mamy tę listę to łatwo możemy oszacować ile nas te zakupy wyniosą.  Na co ten zapas? No słuchajcie, może akurat jest wyprzedaż naszej ulubionej pasty do zębów, którą bardzo lubimy? Wtedy nawet wskazane jest by taką pastę zakupić, a nawet trzy! Jeśli termin przydatności do spożycia pozwoli ją nam zużyć. Albo to będzie wydatek stricte awaryjny.
Moje doświadczenie: ja niestety zawsze na zakupy zabieram kartę. Dlaczego? Sama nie wiem, podejrzewam, że podświadomie boję się, że nie będę mogła skorzystać z super-hiper-ekstrawspaniałej promocji bo miałoby mi braknąć gotówki. Na wyprzedaży w realu trafiło mi się kupić dwie nowe szminki rimmela, po 5 zł każda, błyszczyk też rimmela i też za piątaka! Do tego dwie konturówki Maybelline za 1 zł każda - i mimo, że wiem, że to nie były produkty niezbędne, to jakbym miała ich nie kupić - baaardzo bym żałowała. 

4. I oczywiście starajmy się kupować wszystko w promocji, na wyprzedażach, może od koleżanek, którym produkt nie przypadł do gustu. Każda taka forma jest zdecydowanie lepsza niż pozwalanie się "okradać" przez drogerie i koncerny. Sieci popularnych drogerii proponują już cyklicznie promocje -40%, -49% to dotychczasowy rekord:) Drogerie internetowe oferują równie wypasione promocje - tam różnica cen między sklepowymi a tymi dostępnymi w e-sklepach sięga 70%! I tu taka moja dygresja: gdyby sklep miał tracić na takich akcjach i cenach kosmetyków niższych o (zaokrąglając) 50% to by takich akcji nie urządzał, a co się z tym wiąże, że te produkty po prostu nie są faktycznie warte więcej - ta wieeelka obniżka, to po prostu zejście z gigantycznej marży sklepu, lub też wywindowania cen podciągając je pod standardy europejskie. 
Moje doświadczenie: dawno nie kupiłam kosmetyku kolorowego nie objętego promocją. Dawno w ogóle nie kupiłam kosmetyku nie objętego promocją. Jeżeli jest coś, co mam sprawdzone i używam "od zawsze" na promocjach zaopatruję się w jakieś 3 op. produktów na zapas. Sprawdzam oczywiście datę, czy dam radę zużyć kosmetyk przed upływem terminu ważności. Warto także używać porównywarek cen, odwiedzić lokalną małą drogerię (i zaprzyjaźnić się z ekspedientką), porónać ceny w drogeriach internetowych. Cel jest jeden - wybrać najniższą cenę. 

Na dziś to już wszystko, gdybym miała wszystkie moje rady i wskazówki dotyczące oszczędzania tutaj przedstawić, post byłby chyba nieskończenie długi:) Dlatego też zaczyna on cykl i ma pomóc tym, którzy chcą się dowiedzieć od czego zacząć ale również mnie samej zwrócić uwagę gdzie przepuszczam pieniądze. Może się wreszcie uda zaoszczędzić na te szpilki:) 

A Wy, dajcie znać jakie grzeszki przeciw oszczędzaniu popełniacie. Czy korzystacie zawsze z wyżej wymienionych rad?
Dajcie znać koniecznie:)
Buziole:*
SW
PS: Kolejna część już w przyszłym tygodniu:)