Jestem wyłącznym autorem tekstów i zdjęć zamieszczonych na blogu, kopiowanie i rozpowszechnianie dla własnej korzyści bez zgody autora jest niezgodne z prawem.

Obserwatorzy

POLECAM

wtorek, 29 kwietnia 2014

Eveline 9 w 1 Odżywka-serum do paznokci

Chyba wszyscy znają kultowe odżywki 8 w 1 Eveline. Jedni je kochają inni nienawidzą. Ja zapraszam na post o jej młodszej siostrze - 9 w 1.

Kiedyś używałam odżywek Eveline 8 w 1 - to one odratowały moje paznokcie po kilku ładnych latach obgryzania pazurków. Wzmocniły je i odżywiły, a te przestały się łamać i rozdwajać. Na promocji -40% w ubiegłym jeszcze roku dorwałam ją. Tym razem 9 w 1. 

Cena: ok. 12 zł za 12 mL

Opakowanie eleganckie, trzonek pozłacany nawet czy coś:) Pędzelek z tych klasycznych ale jest dość spory - bez problemu rozprowadza produkt na płytce paznokcia. Odżywka ma  mleczny odcień.
 Konsystencja jest lejąca się, około połowy buteleczki gęstnieje niestety:( Daje piękny efekt francuskiego mani przy dwóch lub trzech warstwach. 
Co do stosowania to producent zaleca by nakładać jedną warstwę codziennie i po 4 zmywać, i od początku. Jedna warstwa nadaje paznokciom zdrowy połysk, efekt dwóch warstw możecie dojrzeć na zdjęciach. I ja się Wam przyznam, że nigdy jej tak nie stosowałam:) A efekty nadal są widoczne:) Ja staram się nakładać dwie warstwy zawsze pod lakier - zabezpieczam tym samym pazurki przed ewentualnym przebarwieniem i do tego wzmacniam moje paznokcie. No i stanowi świetną bazę pod lakier:) Sama na pazurkach utrzymuje się około 4 dni.

Co do efektów długofalowych to nie mogę się nadziwić jakie mam długie pazury! Rosną szybko, ale nie są już tak twarde i wytrzymałe jak po 8 w 1 (mikrouszkodzenia na czubkach paznokci widoczne na zdjęciach) . Wydaje mi się, że producent chciał coś ulepszyć i przekombinował. Generalnie jest dobra, jako odżywka regeneracyjna i przyspieszająca wzrost pazurków, natomiast oczekiwałam efektów jak po 8 w 1 kiedy to paznokcie się w ogóle, absolutnie nie rozdwajały, ani nie łamały.
Ocena: 7/10 już do niej nie wrócę - break up! 


Jakie Wy macie doświadczenia z tą odżywką? Jakie są Wasze ulubione?
Czekam na sugestie  (tylko nie Killys bo już miałam doświadczenia i to złe) :)

Buziaki:*
SW

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Rossmann promocji część druga:) +Natura:)

Rossmann postanowił rozpieszczać nas dalej:)


 Od dziś do niedzieli:

Drogeria natura wychodzi naprzeciw konkurencji: 

I to szansa by dorwać Pierre Rene, MIYo, CAtrice, Essence i Kobo w zniewalająco niskich cenach:)

Macie swoje typy? A może już jesteście po zakupach? Dajcie znać!
Buziole:*
SW


sobota, 26 kwietnia 2014

Oriflame nature secrets - czy natura daje radę poceniu?

Oriflame nature secrets to linia "naturalna" Oriflame:) W swojej ofercie mają między innymi 3 antyperspiranty, których działanie mam przyjemność Wam opisać.

Opakowanie małe, biało - zielone, przyjemne i wygodne. Kulka dość dużych rozmiarów - szybko pokrywa całą pachę kosmetykiem i się nie zacina.
Konsystencja charakterystyczna dla wszystkich kulek, dość lejąca zawiesina w mlecznym kolorze. Głównym bohaterem dzisiaj zapach miętowo - malinowy, energizujący. U mnie w denkach mogliście już zobaczyć dwa opakowania zużytej wersji orzeźwiającej z żeń-szeniem i marakują.
Byłam również szczęśliwą użytkowniczką wersji dla skóry wrażliwej z jojobą i mango.
link do źródełka
Cena: 13,9 za 50 mL (od 5,90 w promocji)

Obecna miętowo-malinowa wersja najmniej przypasowała mi zapachowo. Wydaje mi się, że w pozostałych wersjach zapachowych nuty są wyraźniejsze. Nie jest to zapach, który mnie razi czy odpycha - nie! Po prostu następnym razem jak będę wybierać, wezmę mango albo marakuję:)

Co mówi o nim producent?
Ochronny i orzeźwiający dezodorant w kulce z pobudzającym wyciągiem z mięty i maliny. Pomaga zachować całodzienną świeżość i nie pozostawia białych śladów na ubraniu.

Po pierwsze wydajność: standardowa. Jedno opakowanie przy codziennym stosowaniu starcza na 1,5 miesiąca. Po drugie skuteczność: zaskakująco dobra! Sama byłam zdziwiona, bo pewnie jak wiecie od czasu do czasu wprowadzam Etiaxil, że taki zwykły antyperspirant za 5,9 może w jakikolwiek sposób mnie ochronić. Byłam niesamowicie pozytywnie zaskoczona! Wspaniały i długo utrzymujący się zapach, delikatna formuła (nie ma mowy o żadnych podrażnieniach nawet po depilacji), no i skuteczna ochrona przed poceniem! To bez dwóch zdań najlepszy antyperspirant jaki miałam (nie wliczając tych aptecznych oczywiście). Człowiek czuje się świeżo jeszcze długo po użyciu, nie ma mowy o przykrym zapachu.
To jest w sumie 4 opakowanie tego produktu i jestem bardzo zadowolona. Mimo to zamierzam dalej testować antyperspiranty Oriflame, z czystej ciekawości bo tymi jestem zachwycona!Mam już swojego faworyta i jeśli coś się nie sprawdzi - powrócę do tych z podkulonym ogonem:)

Ocena: 10/10 i zdecydowanie to mój hit!
Czy znacie antyperspiranty Oriflame? Może konkretnie te?
Albo możecie mi polecić coś równie skutecznego i sprawdzającego się u Was?
Buziaki:*
SW

środa, 23 kwietnia 2014

Ziaja szampon lawendowy

Witajcie moi Drodzy w recenzji szamponu do włosów.Dziś o taniutkim produkcie Ziaja - szampon do włosów przetłuszczających się lawendowy.

Czego oczekuję od szamponu do włosów? Żeby przede wszystkim pięknie domywał nawet naolejowane kosmyki i żeby nie obciążał moich włosów. Reszta to walory dodatkowe:)
Jak było w tym przypadku? Sprawdźcie sami:)
Cena: 7,99 za 500 mL 
Ta linia kosmetyków do pielęgnacji włosów to linia szamponów rodzinnych odpowiednia dla (no prawie) każdej skóry głowy i dla każdych włosów.
Opakowanie: duże, ogromne wręcz:) Przez to niewygodne, a do tego jeszcze śliskie. Butelka pięknością nie powala i na pewno nie zdobi półki w łazience.
Zamknięcie za to poręczne typu klik. 
Konsystencja bardzo gęsta, wręcz żelowa. Sam kosmetyk jest bezbarwny. Co do wydajności - nie jest z nim najlepiej. Szybko się zużywa i nie pieni za dobrze. Zapach jest przyjemny, nie za ostry ale nie zostaje na włosach na dłużej. Niestety plącze włosy i potrafi je przesuszyć.
A treraz najważniejsze - czy rzeczywiście ograniczył przetłuszczanie się włosów? Tak! I to bardzo! Myłam głowę codziennie (z racji wypadania włosów stosuję spraye, odżywki, maski i oleje w ilościach hurtowych), teraz swobodnie mogę myć co drugi dzień, a jak nie olejowałam włosów wcześniej to i co trzeci! Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona działaniem tego szamponu na ograniczenie produkcji łoju przez skórę głowy. Włosy długo po umyciu zachowują świeżość.
Ocena: 6/10 - mimo dobrego działania i niskiej ceny - to break up! 
Plątanie i wysuszanie włosów? Nie, nie tego oczekuję po szamponie.
A Wy? Znacie ten szampon? Jaki jest Wasz ulubiony?
Dajcie znać koniecznie, buziole:*
SW

wtorek, 22 kwietnia 2014

Kto się wybiera dziś do Rossmanna?

Witajcie moi Drodzy!

Dziś spieszę do Was z informacją i wspaniałej promocji, którą zorganizował dziś Rossmann.


Kto się wybiera? Na co szczególnie zwrócić uwagę, może możecie coś polecić?
Do zobaczenia w Rossie:)
Buziole:*
SW

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Denko i minirecenzje cz. V

Witajcie moi Drodzy w ten Świąteczny Poniedziałek. Jako, że wszyscy już Świętami pewnie lekko zmęczeni ja zapraszam na przerywnik - czyli wyzerowanych ostatnimi czasy. 


Jak wiecie z zużywaniem mam problem, szczególnie wszelkich mazideł do ciała, które otwieram i zalegają aż do końca terminu ważności... Staram się położyć temu kres i poniżej rezultaty:) Generalnie nie ma się czym chwalić, ale i tak jestem z siebie dumna:) Najbardziej ze zdenkowania jednego z "mazideł do ciała".  Także do rzeczy:)

niedziela, 20 kwietnia 2014

Wesołych Świąt Wielkiej Nocy.

Kochani, przychodzę do Was dziś z króciutką notką w ten wyjątkowy Dzień.


Niech Zmartwychwstanie Pańskie,
napełni nas spokojem i wiarą,
da siłę w pokonywaniu trudności i
napełni nas cierpliwością oraz
pozwoli patrzeć w przyszłość z ufnością na lepsze jutro.

Kochan, życzę Wam przede wszystkim dużo radości i miłości, byście spędzili ten czas wyjątkowo wraz ze swoimi najbliższymi. Wesołego Alleluja!
SW

piątek, 18 kwietnia 2014

Haul z Cocolita.pl


Witajcie moi Kochani:)
Dziś możecie w przybliżeniu obejrzeć jak idzie mi postanowienie by nie kupować kosmetyków w kwietniu. 

Nie wiem czyśledzicie Cocolitę tak jak ja, ale między 14 a 16 kwietnia obowiązywała promocja -20% na kosmetyki MUA. Historia jest bardzo zabawna, bo ja 8 razy chyba zmieniałam zdanie - kupować i złamać sobie dane słowo, czy byś twardym i kupić kiedyś tam i wydać no - sporo więcej pieniędzy... No i złamałam sobie dane słowo:/ Wstyd mi jak cholera i to najbardziej przed samą sobą, ale po prostu szkoda było nie skorzystać z tak wspaniałej oferty. 
Chcecie zobaczyć co wpadło do mojego koszyka?

 Paczka przyszła już dziś, mimo, że zamóienie było złożone we środę. Plus dla sklepu za prędkość :)
Wszystko zostało pieczołowicie i dokładnie zpakowane:) 
Skusiłam się na 3 palety (16,72 każda): Heaven and earth, maty - Ever after i Undress me too.
 
 Już nie mogę się doczekać testów:)
 Z okazji promocji do koszyka wpadły również dwie szminki - tak ostatnio przekonałąm się do intensywnego różu- (4,72 za sztukę) - odcień 3 i 6. Einsteina dorzuciłam (1,99), bo u Was czytałam, że działa jak Carmex, a mnie się jeden właśnie skończył:) 
Zostałam również posiadaczką wspaniałego H79 (hakuro), które przyszło w tejże samej paczuszce z Cocolity, a to za sprawą niecodziennej współpracy:)
M. ostrzegam - wszystko opiszę:* (w swoim czasie:)
No i jak, znacie któreś z moich zdobyczy? Czegoś jesteście szczególnie ciekawi? Jaką recenzję przygotować najpierw?
Dajcie znać koniecznie:) Czekam na sugestie:)
Buziole:*
SW

środa, 16 kwietnia 2014

Carex antybakteryjne mydło w płynie

Witajcie moi Kochani.Dziś o mydle, które chyba wszyscy dobrze znamy:) Carex pure blue antybakteryjne mydło w płynie.

Producent zapewnia, że "zawiera unikalną kompozycję składników nawilżających".
Zakupiłam w promocji w SP 2 x 500 mL za 9,99, cena regularna ok. 7 zł za 250 mL.
Ciekawa byłam tych wszystkich zachwytów nad tym mydłem, wiele z Was myje nim pędzle i chciałam przekonać się czy i u mnie się sprawdzi.
Opakowanie - ekologiczne:) Wszystko, do ostatniej kropli jesteśmy w stanie przelać do pojemnika z dozownikiem.  Plus za dzióbek z nakrętką:) 
Konsystencja - żelowa, bardzo gęsta. Kolor samego produktu - błękit, przeźroczysty.
Ważne - bardzo dobrze się pieni, a wypłukać go z gąbki to już wyższa szkoła jazdy...
Zapach - bardzo świeży i intensywny (może nawet odrobinę męski), zadziwiająco długo utrzymuje się czy to na dłoniach czy na gąbeczce.
Co o działaniu produktu mówi producent?
"Antybakteryjne mydło Carex pielęgnuje ręce i wspiera naturalna barierę ochronną Twojej skóry zapobiegając rozprzestrzenieniu sie bakterii. Specjalnie dobrane, delikatne składniki myjące oraz naturalny składnik antybakteryjny skutecznie zadbają o codzienną higienę Twoich rąk. Carex Pure Blue zawiera unikalną kompozycję składników nawilżających, dzięki której Twoje ręce będą zawsze zadbane i higienicznie czyste.
  • Ze składnikami nawilżającymi
  • Wspiera naturalną barierę antybakteryjną skóry
  • Delikatność dla skóry potwierdzona dermatologicznie."

No i uważam, że trochę przegięli. W jaki sposób antybakteryjne mydło ma wspierać naturalną barierę naszej skóry? Przecież mydła antybakteryjne niszczą nie tylko te "złe" ale przede wszystkim te "dobre" bakterie - czyli naszą naturalną florę bakteryjną. To ona zapewnia nam ochronę przed potencjalnymi patogenami. Usuwając tę barierę - usuwamy nasz pierwszy mechanizm obronny w kontakcie z potencjalnym źródłem choroby. Ponadto wraz z naszą florą, usuwamy także warstwę lipidową skóry - a co za tym idzie - mydło potwornie wysusza dłonie.
Co do samego działania domywającego? Ręce myje z każdego brudu:)
Pędzle dopiera bez zastrzeżeń. Gąbeczkę RT niestety nie bardzo albo biedna już zafarbowała.
W każdym bądź razie spisuje się dobrze i jak maluję koleżanki to zawsze wolę uprać wszystkie akcesoria w tym mydle niż w zwykłym. 
Co mnie zdziwiło, mydło jest mało wydajne - myję nim ręce może dwa razy w tygodniu, pędzle raz, gąbkę częściej, natomiast już dolałam do opakowania z dozownikiem ostatnią porcję mydła. 
Ocena: 5/10 i nie, więcej już nie kupię.
A Wy, znacie Carex? Jakie są Wasze opinie? I czym myjecie pędzle??
Czekam na wieści:)
Buziole:*
SW

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Rimmel 60 seconds - 825 sky high?

Witajcie moi Drodzy. Dziś o niebiańskim lakierze do paznokci. To Rimmel 60 seconds, kol. 825 SKY HIGH. 

60 seconds to linia szybkoschnących lakierów Rimmela - producent zapewnia, że emalia w pełni wyschnie w mniej niż 60 sekund, a aplikacja ma zajmować sekundę dzięki szerokiemu pędzelkowi.
 Cena: 10 zł - 8 mL
Pędzelek rzeczywiście jest szeroki - ale nie na tyle by jednym pociągnięciem pomalować cały paznokieć.
Opakowanie jest standardowe, trzonek pędzelka dobrze leży w dłoni.
Lakier dobrze się rozprowadza, nie pozostawia smug i uwaga, uwaga! Rzeczywiście schnie w 1 minutę:)
Co do krycia - poniżej jedna warstwa i końcówki odrobinę prześwitują - to  nie wina aparatu. Dla pełnego efektu konieczne są dwie warstwy. No ewentualnie jedna - gruba.
 Kolor jest iście letni - to soczysty turkus. Nic dodać, nic ująć:)
Teraz zoom na dwie warstwy.
Z lampą chyba nawet kolor jest wierniej pokazany
Pokrywa pięknie i równo płytkę, zero prześwitów, piękne, "bogate", błyszczące wykończenie:)
Lakier prezentuje się na pazurkach bardzo ładnie. Niestety już po pierwszym dniu nieładnie ściera się na końcówkach. Co ciekawe, mimo to nie odpryskuje. 
Na wizażu czytałam opinie, że lakier gęstnieje - ale mój nawet po tylu miesiącach stania i kurzenia się jest dalej w fantastycznej formie.
 Ocena: 7/10 i mimo niedogodności chętnie sięgnę po jeszcze:)
A Wy, znacie lakiery Rimmela? Może możecie polecić mi inne szybkoschnące?
Czekam na sugestie:)
Buziole:*
SW

czwartek, 10 kwietnia 2014

Optimals Oxygen Boost krem nawilżający Oriflame

Witajcie moi Kochani w kolejnej recenzji. Dziś chcę Wam przedstawić must have mojej pielęgnacji rano czyli Krem na dzień OPTIMALS Oxygen BOOST.

Z kremami do twarzy zawsze miałam problem. Jak wybierałam matujący lub przeciw niedoskonałościom przesuszał moją skórę niemiłosiernie. Gdy sięgałam po te odżywcze, nawilżające -  zazwyczaj zapychał strasznie i powodował wykwit wyprysków. Aż w końcu trafiłam na ten. Najlepszy na świecie, dla mnie idealny:)
Zacznijmy od początku. Opakowanie szklane z plastikową nakrętką - standardowe ale ciężkie. Słoiczek poręczny, krem można z łatwością wydobyć z dna. 
Cena: 50 mL - 42,9 (w promocji od 19,90).
Krem przeznaczony jest do cery normalnej i mieszanej.
Oto co ma do powiedzenia producent:
Odświeżający, pełen miękkości krem na dzień z opatentowaną antyoksydacyjną technologią Lingon 50:50™, która chroni skórę przed szkodliwym działaniem czynników środowiskowych, oraz składnikiem aktywnym O², gwarantującym jej świeży, zdrowy wygląd. Przeznaczony do cery normalnej i mieszanej. Stosować codziennie rano.
Krem ma gęstą ale lekką konsystencję. Jest koloru bardzo jasnego błękitu. Ma delikatny, świeży zapach. Bardzo lekko się rozprowadza i jest mocno wydajny. Wchłania się dosłownie w minutę.
Co do działania - uwaga - będą ochy i achy! Jestem zachwycona tym kremem, "nasza" przygoda zaczęła się przez przypadek. To już mój drugi słoiczek (jak widać na wykończeniu) i nie ostatni. 
Krem nawilża i odżywia skórę w mgnieniu oka. Do tego jest bardzo lekki, nie zapycha, nie obciąża, nie tłuści skóry (powiedziałabym, że nawet ją delikatnie matuje) i nadaje się bardzo dobrze pod makijaż. Cerę delikatnie ujednolica i rozświetla (wygląda się po prostu odrobinę zdrowiej:).
Dodam, że stosowałam go po (niestety) oparzeniach słonecznych i to jedyny krem, który sprawił, że skóra się nie przesuszała i nie osypywała (jak zawsze miała w zwyczaju). 
Czy chroni na s przed wolnymi rodnikami tlenowymi? Nie wiem i nie wiem też jak to sprawdzić - natomiast lepszego kremu dotychczas nie miałam. Lekki, delikatny, odżywczy i mocno nawilżający. 
Dla mnie to strzał w 10!

Ocena: 10/10 i nie mam nic więcej do dodania:)
Znacie kremy Optimals? Jakie macie z nimi doświadczenia? A może możecie polecić mi krem nawilżający jeszcze lepszy albo chociaż równie dobry?
Czekam niecierpliwie na Wasze propozycje:)

Buziole:*
SW

niedziela, 6 kwietnia 2014

Be beauty micelarny żel nawilżający

Witajcie dziś moi Kochani. Przychodzę do Was z recenzją żelu do buzi, który pozytywnie mnie zaskoczył. 

Mowa oczywiście o  Be beauty i micelarnym żelu nawilżającym do mycia i demakijażu. Przeznaczony jest do skóry normalnej, suchej i wrażliwej.
Żel produkowany jest przez Torf Corporation i pewnie już każdy wie, że to producent znanych i generalnie lubianych kosmetyków Tołpa. Cena: 4,99 za 150 mL dostępny jedynie w sieci sklepów biedronka.
 
Żel zamknięty jest w wygodnej tubce z zamknięciem typu klik. Opakowanie jest wygodne i samemu dozujemy odpowiednią ilość produktu. 
Tubka ma matowe wykończenie i pewnie leży w dłoni nawet pod prysznicem:) 
Żel jest gęsty, zbity, treściwy ale jednocześnie delikatny i kremowy. 
Jest całkiem wydajny, mimo, że ja używam go dość dużą ilość. Dlaczego? Bo się nie pieni. Raczej ślizga po skórze i ja po prostu lubię go mieć na twarzy sporo. Dodam jeszcze, że jak próbowałam używać mniejszą ilość, moja cera reagowała jak po umyciu zwykłą wodą - ściągnięciem skóry całej buzi.
Co obiecuje nam producent?
  • dokładnie oczyszcza z makijażu i zanieczyszczeń
  • skutecznie nawilża i koi podrażnienia
  • odświeża i orzeźwia
  • przywraca uczucie komfortu 
I ja Wam powiem - 4 razy tak:)
Nie tarłam nim jeszcze oczu - mam nawyk zmywania makijażu po prostu płynem micelarnym - szczególnie tuszu do rzęs. Natomiast z podkładem, szminką, różem i resztką tego co na oku (nie sądziłam, że tam jakiekolwiek resztki znajdę, a jednak!) radzi sobie wyśmienicie.
Czy nawilża? Jak dla mnie tak - musicie mi zaufać, mam cieniutką skórę na polikach i obecne tam naczynka, wysusza mnie absolutnie wszystko, ale ten żel daje sobie radę. Już nie muszę biec po użyciu wody i żelu z prędkością światła po krem.
Odświeża i orzeźwia - tak owszem:) Czuć, że buzia jest oczyszczona, odświeżona, a za sprawą zapachu orzeźwiona:) 
Nie mam generalnie problemów z cerą, nie jestem typowym wrażliwcem i nie wypowiem się czy przywraca uczucie komfortu. Dobrze się czuję po zastosowaniu tego kosmetyku i tyle.
Generalnie otrzymujemy bardzo dobry i do tego tani żel, który nie wysusza, dobrze oczyszcza i do tego pielęgnuje naszą cerę. Czego chcieć więcej?
 
Ocena: 10/10 i to dotychczas jeden jedyny, który mnie nie "ściąga".
Uwielbiam go i chętnie skuszę się na inne wersje. Zakupiłam również podczas promocji w netto, odpwiednie żele marki Lovena (Torf Corporation dla netto) - jestem bardzo ciekawa, czy będą się tak dobrze spisywać:)
Znacie żele z Biedronki? A może kojarzycie te z Netto?
A w ogóle czym oczyszczacie buzię?
Koniecznie dajcie znać, pozdrawiam i całuję :*
SW