Jestem wyłącznym autorem tekstów i zdjęć zamieszczonych na blogu, kopiowanie i rozpowszechnianie dla własnej korzyści bez zgody autora jest niezgodne z prawem.

Obserwatorzy

POLECAM

wtorek, 4 marca 2014

Ostatkowo - faworki!

Witajcie moi Kochani w ten ostatni dzień karnawału!

Jak wszyscy wiemy w Ostatki nie może nigdzie zabraknąć chrustów:)
Zapraszam na faworki po mojemu!
Najpierw lista składników:
20 dag mąki
3 żółtka
4 łyżki gęstej śmietany
1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżka spirytusu
szczypta soli
1/2 litra oleju
10 dag cukru pudru




Teraz krok po kroku instrukcja:)
Mąkę z proszkiem do pieczenia przesiać. 
Dodać śmietanę, spirytus, żółtka, i sól.
Wyrabiamy albo na stolnicy, albo w dużej misce.
Ciasto zagnieść - wyrabiać do konsystencji gładkiej, miękkiej modeliny tak długo aż poczujemy pęcherzyki powietrza pod palcami. Potem bierzemy wałek albo pałkę i się na cieście wyżywamy! Ciasto musi zostać porządnie zbite!
Tak przygotowane zawijamy w folię spożywczą i pakujemy do lodówki na min. 40 minut.
Ciasto musi się przegryźć i dobrze schłodzić.

Po 40 minutach wyjmujemy z lodówki, jeszcze raz przerabiamy by było miękkie i dzielimy na porcje.
Każdą porcję cieniutko trzeba rozwałkować starając się jak najmniej podsypywać mąką.
Ja rozwałkowuję tak cienko, że przez ciasto widać stolnicę:) Taki sposób przygotowania sprawi, że faworki będą bardzo, bardzo delikatne - a takie ja lubię najbardziej. Jeśli, nie przeszkadza Wam, że faworki mogą być twarde, można zostawić ciasto troszkę grubsze.

Placki ciasta kroimy nożem na prostokąty o wymiarach 10 cm x 2 cm.
Na środku każdego robimy 4 cm nacięcie. Następnie faworki trzeba delikatnie przewinąć. 

W naczyniu rozgrzewamy olej (szeroka, głęboka patelnia usprawni cały proces). 
By sprawdzić temperaturę oleju wrzucamy do niego kawałek surowego,obranego ziemniaka. Jeśli wypływa i skwierczy to znak, że olej już jest gotowy. Ziemniak zapobiegnie również paleniu się oleju, tak więc zmieniamy kawałki jak się upieką i wypłyną. 

Faworki wrzucamy partiami, czekamy aż się zarumienią - przewracamy na drugą stronę najlepiej patyczkiem. Najlepsze są te, w jasnozłotym kolorze.

Po wyjęciu, odsączamy na ręczniku papierowym.
Posypujemy cukrem pudrem i voila!






 U mnie w domu robi się jeszcze pączki:)
I pozostaje nadzieja, że pójdzie w cycki...



No nic, życzę Wam smacznego i udanej ostatkowej zabawy!
Chwalcie się, jakie macie plany i ile pączków i faworków zjedliście:)

Ja tymczasem znikam.
Buziaki:*
SW

4 komentarze:

Odwiedzam zawsze blogi osób, które zostawiają i te dobre słowa ale i te złe. Jeżeli koniecznie chcecie mi zostawić namiary na siebie - napiszcie mi wiadomość prywatną, nie spamujcie komentarzy. Wszelkie z linkami i adresami zostaną usunięte.