Jestem wyłącznym autorem tekstów i zdjęć zamieszczonych na blogu, kopiowanie i rozpowszechnianie dla własnej korzyści bez zgody autora jest niezgodne z prawem.

Obserwatorzy

piątek, 14 lutego 2014

Tender Care - najdelikatniejsza opieka Oriflame

Witajcie moi Kochani!
Dziś mam dla Was propozycję fenomenalnego kremu, który od lat już... no... z sześciu podbija moje serce. Pamiętam jak jeszcze jako licealistka podkradałam koleżance z ławki i nie mogłam się nadziwić jego cudownym właściwościom. Mowa o Tender Care od Oriflame.
To seria pielęgnacyjnych kremów z charakterystycznym logiem. Dostępne są w wersji klasycznej, czekoladowej, wiśniowej, waniliowej, karmelowej, porzeczkowej, migdałowej i kokosowej.
Od producenta: "Zawiera wyciąg z plastra miodu oraz olejki roślinne. Cudownie koi skórę, przywraca jej miękkość i gładki wygląd. Idealny do pielęgnacji miejsc szczególnie narażonych na wysuszenie i pierzchnięcie."
Cena: 15 mL od 9,90 do 25zł w cenie regularnej.
Produkt zamknięty jest w plastikowym słoiczku-jajku, opakowanie jest bardzo eleganckie, niestety jednak niepraktyczne. Kiedy zużyjemy część kosmetyku, wyciąganie go zaczyna być niemałą trudnością. Szerokość "wlotu" to 2,4 cm, głębokość słoiczka to ponad 3 cm... I dla tych co matematyki nie lubią - to oznacza, że kosmetyk przy wyciąganiu zawsze będzie lądował pod paznokciami (czego osobiście ja nie znoszę, nienawidzę i bleee).

Jednak i na to znalazłam sposób:) Kiedy tylko wyciągnięcie produktu zaczyna sprawiać trudności, odwracam je do góry dnem i kładę na grzejniku. Wtedy zmienia on swój stan skupienia i po prostu przelewa się w stronę wieczka. Tym sposobem, mój kremik zawsze łatwo wyciągnąć z opakowania.

Krem ma konsystencję bardziej masła niż kremu ale jest lżejsza od tradycyjnej wazeliny. Jest przeźroczysty. Na ustach jest praktycznie niewidoczna, ale pozostawia warstewkę delikatnego połysku. Na dłoniach również zostawia warstewkę tłustego filmu.
Obecnie w swojej kolekcji mam 3- migdałowy (jeszcze świeżutki czeka w tajemnej szufladzie na swoją kolej), czekoladowy (pachnie ciemną czekoladą) i wiśniowy (dla niego zdradziłam wersję tradycyjną - bezzapachową, świeży, słodki zapach wiśni).
Jeden z dwóch w użyciu zawsze mam przy sobie w torebce, drugi leży zawsze na biurku lub wędruje ze mną do łóżka. Stosuję go na wszystkie przesuszone miejsca - skórki przy paznokciach, mocno przesuszone dłonie, łokcie, kolana, ale też na usta czy rany na popękanych od mrozu dłoni.
Przechodząc do meritum: Krem jest fenomenalny. Jak żaden od lat naprawia moją skórę. Nałożony na usta na noc sprawia, że rano są gładziuchne i nawilżone. W jedną noc łagodzi też szkody wyrządzone przez mróz. Dwudniowa kuracja - leczy z nich całkowicie. Problematyczne miejsca zmiękcza i nawilża. Polecam ją również stosować podczas kataru na obolałe i pozdzierane skrzydełka nosa - smarujemy na noc, rano budzimy się z nowym nosem:). Na twarzy nie powoduje zapychania i powstawania zaskórników. Do tego te obłędnie przepyszne zapachy! Kokos (trafił się bratowej) pachnie mleczkiem kokosowym, karmel (przyjaciółce nr1) i Boziu, chciało się go zjeść lub tylko wąchać :), wanilia (przyjaciółka nr 2) słodko, ale delikatniej niż pozostałe, migdał - to prawdziwy migdał, nie jakaś przesłodzona wersja masy marcepanowej. 
I generalnie bardzo go lubię:) Uważam, że jego jedyny minus to niepraktyczne i niehigieniczne opakowanie.
Za to odejmuję pół punktu!
Ocena: 9,5/10
Znacie te kultowe kremy? Podzielcie się wrażeniami:)
Ja je uwielbiam:)
Całuję:*
SW

©Szczęśliwych©
©Walentynek©

30 komentarzy:

  1. Słyszałam dużo dobrego, ale sama nie używałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spróbuj, polecam każdemu jak tylko mam okazję:)

      Usuń
  2. moja koleżanka go kiedyś miała.. pamiętam jak dziś :) był chyba w rózowym opakowaniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak - wersja klasyczna ma bladoróżowe opakowanie:)

      Usuń
  3. Dużo o nich słyszałam, ale jeszcze nie miałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak tylko będziesz miała okazję - spróbuj koniecznie!

      Usuń
  4. Mam, ale strasznie irytuje mnie aplikacja. Przy dłuższych paznokciach wszystko zostaje pod płytką, więc warto mieć pędzelek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie - opakowanie wygląda ślicznie ale jest totalnie niepraktyczne:/

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. mnie najbardziej się chyba spodobał karmelowy! i jeszcze kokos:) nie no wszystkie pięknie pachną:)

      Usuń
  6. Nie znam, ale wyglądają ciekawie i te fajne opakowania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. opakowanie ładne, tylko niepraktyczne:/

      Usuń
  7. Miałam ten różowy i również polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. też mam, na co dzień nie używam, właśnie ze względu na niewygodną aplikację - ale jest niezastąpiony przy katarze na czerwony podrażniony nos :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja staram się mieć zawsze pod ręką:) jest niezastąpiony:)

      Usuń
  9. uwielbiam ten czekoladowy <3

    http://fashionsmachines.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam i...skład mi się nie podoba. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Oooo kiedyś miałam coś takiego, zupełnie zapomniałam o tym ! ahhahah :) Fajnie że jest taki dobry :)

    http://littleworldnessy.blogspot.com/2014/02/persunmall.html - Poklikałabyś ? z góry dziękuję. ♡ ♡ ♡ ♡ ♡

    OdpowiedzUsuń
  12. Szkoda że nie mam teraz kontaktu z kosmetykami Oriflame. Chętnie bym te cuda wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam wielką ochotę na wersję czekoladową ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że karmelowa jest bardziej apetyczna:)

      Usuń
  14. lubię te kremiki, jednak dla mnie opakowanie jest kiepskie i cały czas wypada mi z dłoni

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. opakowanie im się nie udało:/ tzn. jest śliczne ale niestety mało poręczne:(

      Usuń

Odwiedzam zawsze blogi osób, które zostawiają i te dobre słowa ale i te złe. Jeżeli koniecznie chcecie mi zostawić namiary na siebie - napiszcie mi wiadomość prywatną, nie spamujcie komentarzy. Wszelkie z linkami i adresami zostaną usunięte.