Jestem wyłącznym autorem tekstów i zdjęć zamieszczonych na blogu, kopiowanie i rozpowszechnianie dla własnej korzyści bez zgody autora jest niezgodne z prawem.

Obserwatorzy

piątek, 3 stycznia 2014

Nowości w mojej kosmetyczce


Dziś zapraszam Was wszystkich serdecznie na post trochę inny niż zwykle, mianowicie co nowego w mojej kosmetyczce, czyli co zakupiłam w przeciągu ostatnich 2-óch, 3-ech tygodni.
Do dzieła, na pierwszy ogień zakupy z reala:)


Dwa cudne lakiery od Ferity - jeden zmieniający kolor Miss Match, drugi pachnący fruity nails. Jeszcze nie zdążyłam ich użyć, ale jestem bardzo pozytywnie nastawiona, po poczytaniu recenzji.

 W realu tez kupiłam żele Original Source, w promocji jeden plus jeden za grosz:) wychodziły za 4,50, a to cudowna cena za tak nieziemskie zapachy!
 

 Dalej paczuszka z Oriflame.
 Pierwszy cudowny podkład Perfect Fusion- miałam okazję go przetestować, jest gęsty, mocno kryjący i bardzo wydajny. Mimo tego na twarzy jest lekki i w ogóle go nie czuć - na pierwszy rzut oka - fenomenalny!

 Baza Perfecting Face Primer - bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła, jest bardzo bardzo lekka, nie zatyka, a świetnie przygotowuje twarz pod makijaż - nadaje naprawdę satynowe wykończenie mojej skórze.

 Oczywiście Tender Care - tym razem zapach migdałowy - i dokładnie migdałowo pachnie:) 


Szminki były również w ofercie - 14 zł kosztowała jedna. To Wonder Colour Lipstick w kolorze głębokiej czerwieni irresistible red. Coś się mnie rzuciło ostatnio na czerwienie i karminy:) To będzie intensywna wiosna :) Bardzo je lubię, są satynowe i nawilżające. 

Extendalash to mascara z linii Very Me i jest poważną konkurencją dla Wonderlash. Nie wiem, czy na zdjęciu zauważycie, szczotka jest silikonowa i każdy włosek rozdziela się na dwa. Efekt jest piorunujący! rzęsy po jednym pociągnięciu są dwa razy wydłużone! Jestem Zachwycona! No i czarny odcień czerni - w końcu!

Krem Optimals oxygen boost dla mnie to już kolejny słoiczek:) Jestem nim zachwycona, moja cera jest mocno nawilżona, rozpromieniona i wygląda jak milion dolarów - naoczni świadkowie mogą potwierdzić! Dla mnie absolutny must have!

 Szczotka do włosów z linii hairx to ostatni zakup w tym miesiącu z Ori. Włoski są sztywne ale nie drapią skóry głowy, i nie wyrywają włosów tak bardzo na to jak ta szczotka wygląda.

 Następnie poszłam do hebe na szaleństwo wyprzedaży, których szukałam, szukałam i nie znalazłam w końcu, ale oczywiście coś kupiłam, coś wpadło mi w oko:)
Pierwsza była szafa essence, w ręce wpadła mi baza i Love stage, zachęcona wieloma pozytywnymi opiniami, wzięłam i ja i na razie trafia do magicznej szuflady, o której istnieniu nikt nie ma pojęcia! Muszę zużyć na razie te otwarte, które mam. 

 Kolejne to masło w pełni naturalne, w którego zapachu się zakochałam. Greenland body butter coconut. Pachnie jak kokos dosłownie! Nie jest dosłodzony, albo przesadzony, tak pachnie prawdziwy kokos! Jestem zachwycona! Super się wchłania, nie tłuści nic, nawilża jak ta lala.


Na spróbę wzięłam małęgo batista, coby nie kupić dużego i go wyrzucić jak się nie sprawdzi.

I ostatni już to orientalny żel po prysznic w przecudnej butelce! Mariella Rossi blossom shower mój zapach to japan. Ma pełno pozytywnych opinii i cudownie pachnie:) I dla mnie najważniejsze - ma pompkę! ja w swojej łazience na wannie mam same kosmetyki z pompkami - tak jest 300 razy wygodniej, tego zatem nie muszę już przelewać :)

To już wszystko co dla Was mam:) Pamiętajcie, że to nie recenzje o ile dosłownie absolutnie pierwsze wrażenia z używanych kosmetyków. Często mogą być bardzo mylne. Dajcie znać co z tego macie, co lubicie i co używacie, jestem ciekawa, czy dokonałam dobrych wyborów:)
Buziole:*
SW

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Odwiedzam zawsze blogi osób, które zostawiają i te dobre słowa ale i te złe. Jeżeli koniecznie chcecie mi zostawić namiary na siebie - napiszcie mi wiadomość prywatną, nie spamujcie komentarzy. Wszelkie z linkami i adresami zostaną usunięte.