Jestem wyłącznym autorem tekstów i zdjęć zamieszczonych na blogu, kopiowanie i rozpowszechnianie dla własnej korzyści bez zgody autora jest niezgodne z prawem.

Obserwatorzy

POLECAM

piątek, 10 stycznia 2014

Ferity Miss Match czyli cuda na paznokciach!



Witajcie ponownie:)
Tym razem krótko, zwięźle i na temat, bo o lakierze do paznokci od Ferity, który zmienia kolor.



Po pierwsze, przepraszam, wiem, miałam coś wrzucić wcześniej, ale się zaczytałam! Wasze blogi są tak wciągające...:)

Wracając do tematu, lakier zamknięty jest w bardzo małej 4,2 mililitrowej buteleczce w kształcie kredki. Trzonek pędzelka jest bardzo krótki i dla mnie jest odrobinę niewygodny. Pędzelek jest z tych "standardowych". Mój kolor to 280 cocoa bean - dla mnie po prostu taupe który w bardzo zimnych warunkach dostaje fioletowawych nut, ma zmieniać kolor pod wpływem ciepła na brzoskwiniowy.
Lakier w malowaniu zachowuje się dobrze, tylko potwornie śmierdzi. Potwornie! 

 Jedna warstwa prezentuje się tak - krycie średnie (w świetle prawdziwym - w sensie bez lampy) widać było delikatne prześwity, jakby pociągnięcia pędzelka. I że jak malowałam to zmarzły mi łapki - kolor jest jaki jest:)
Tu już po dwóch warstwach, pełne krycie, no i łapki rozgrzane!

Końcówki paznokci już zmieniają kolor na cappucino, widać, że lakier spełnia swoje zadanie!

Generalnie - jestem zachwycona! Przede wszystkim zachwycają mnie pozytywne opinie znajomych i przyjaciół, którzy są zaskoczeni taką "magią".  Ja również nie ukrywam, że piszę posta z uśmiechem na twarzy:) Jestem gadżeciarą jak najbardziej i to coś zdecydowanie dla mnie:) Efekt jest fenomenalny głównie, kiedy wchodzimy do jakiegoś ciepłego pomieszczenia (z zimna) i mamy cudowne ombre na całej długości płytki. Niestety, nie udało mi się wychwycić takiego momentu by cyknąć fotkę:(. 

Przejdźmy do minusów. Po pierwsze lakier jest matowy. Wygląda jak znoszony przez tydzień tuż po umalowaniu. Konieczna jest warstwa dobrego top coatu. Po drugie - nie jest zbyt trwały - może i nie odpryskuje po kilku godzinach, ale pioruńsko szybko znika z końcówek (mimo warstwy topu). Na paznokciach wytrzymał w sumie 3 dni i to w sumie średni wynik. Po trzecie - bardzo dobrze siedzi na paznokciu  przez co trudno się go zmywa. To pierwszy lakier bez dodatków, który sprawił mi taaaaaakie trudności z pozbyciem się go. 
A to efekt jaki utrzymywał się na moich paznokciach najczęściej czyli brzoskwinka i końcówki taupe- fenomenalne pazurki:)
Jak Wam się podoba taki efekt? Mimo małej pojemności, nierównego krycia, słabej jakości ja kupię inne kolory! Efekt przerósł moje oczekiwania.
Ocena: (staram się o obiektywizm) 6/10 - no i co z tego, i tak kupię ponownie!
Buziole:*

SW

6 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawy lakier:) Muszę przyznać, że "zimny odcień" bardziej mi się podoba.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie ten zimny też bardziej przypadł do gustu:) jak na złość, zazwyczaj miałam ciepłe ręce:)

      Usuń
  2. O wow, nie słyszałam jeszcze o lakierze zmieniającym kolor :)
    Koniecznie muszę wypróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spróbuj:) te lakiery dają bardzo fajny efekt:)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Ja go kupiłam w realu w Łodzi w manufakturze, byłam też w innym realu, ale tam nie mieli w ogóle:(

      Usuń

Odwiedzam zawsze blogi osób, które zostawiają i te dobre słowa ale i te złe. Jeżeli koniecznie chcecie mi zostawić namiary na siebie - napiszcie mi wiadomość prywatną, nie spamujcie komentarzy. Wszelkie z linkami i adresami zostaną usunięte.