Jestem wyłącznym autorem tekstów i zdjęć zamieszczonych na blogu, kopiowanie i rozpowszechnianie dla własnej korzyści bez zgody autora jest niezgodne z prawem.

Obserwatorzy

piątek, 31 stycznia 2014

Denko świecowe:)

Czas na "zerówki" czyli świecowe denko.

Wypaliłam do zera już dwie Tindry (ja się chyba uzależniłam), jedną śmietankowo-waniliową, i drugą jagodowo-porzeczkową. Zapachy są obłędne - świece pachną intensywnie nawet przed zapaleniem, po zapaleniu jest jeszcze lepiej, spokojnie wypełniają swoim aromatem mieszkanie. A to wszystko za 4,99!!! Wanilia ze śmietaną jest słodka, ale nie dusząca, pachnie tak, że ślinianki pracują w zdwojonym tempie :). Jestem nimi zachwycona i raczej wierna pozostanę. Porzeczka z jagodami jest świetnym, świeżym i wciąż odrobinę słodkim zapachem. Nuty świeżych owoców są bardzo wyraźne. Świece paliły się swoje obiecane 30 h a nawet i więcej - są naprawdę uczciwie wydajne. Wanilia wypaliła się do zera. Nic nie zostało wosku na ściankach ani na dnie, porzeczka natomiast zostawiła mi milimetr wosku na dnie szklanki. Nie było to dla mnie marnotrawstwo - wosk przełożyłam na kominek i dalej rozkoszowałam się zapachem :) A to maleństwo po prawej stronie zdjęcia też już "wyzerowane", to również świeczka z ikei- Mattfull za chyba 3 zł. Świeczka była malutka, także wypaliłam ją może w 3-4 dni. Nie powaliła mnie intensywnością zapachu także pewnie więcej po nią nie sięgnę.
Pachniała delikatnie jak uwaga, uwaga, mydełko Dove - to klasyczne, chyba najstarsze z oferty. Zapach był subtelny, niezbyt nachalny. Przyjemna odmiana po wszystkich spożywczych zapachach. Ona również zostawiła 1 mm wosku na dnie, ale przełożyłam do kominka i teraz pachnie nawet intensywniej - ma świeży, czysty zapach, kremowy:)




Dna sięgnęła również świeczka rak, która okazała się raczej niewypałem. Dopóki nie wsadziło się nosa do świeczki (niezapalonej) to zapachu nie było czuć, który w sumie fajny, świeżych kwaskowych jabłek z cukrem i nutą cynamonu. Świeczka paliła się około tych 20 h, niestety pachniała w promieniu 10 cm od słoika. Z racji, że był to prezent, nie znam ceny, natomiast uważam, że nawet 2 zł to zwykłe wyrzucenie pieniędzy w błoto. Bubel i już. I to chyba koniec zerówek:) 


Czy Wy też wypalacie świece w tempie błyskawicznym? 
Ja jak się już wciągnę, to palę prawie 24h/dobę:)
Buziole:*
SW

środa, 29 stycznia 2014

Dtangler po 4 tygodniach stosowania



Witajcie moi Kochani. Dziś chcę pokazać Wam bliżej mój różowy Dtangler.

Stosuję go około 4-ech tygodni i nie ma mowy o jakiś długofalowych efektach, poprawy stanu włosów, czy ich gęstości. Chcę Tylko odnotować moje spostrzeżenia.
Cena: 25,9 na allegro

Po pierwsze - nie ciągnie włosów. To moje pierwsze spostrzeżenie odnotowane w niecodziennych warunkach. Dlaczego niecodziennych - nie było to tak, że czesałam włosy i nagle sobie pomyślałąm - "kurczę, on nie ciągnie włosów" - nie, po prostu po kilku pierwszych dniach stosowania wieczorem chciałam rozczesać włosy i przez przypadek sięgnęłam po moją zwykłą okrągłą szczotkę (zrobiłam to odruchowo) i przeczesałam nią włosy. Raz. Prawie mi łzy w oczach stanęły. Dopiero wtedy zauważyłam różnicę. Człowiek się przywyczaja do takich rzeczy (tak, nawet do bólu związanego z ciągnięciem włosów i pieczeniem skóry głowy). Ja zwykłych szczotek używałam jakieś 18 lat mojego życia i nie przeszkadzało mi to zupełnie. Teraz wiem, że do zwykłych szczotek już nie wrócę.

Dtnagler ma lekko wygiętą w łuk powierzchnię czesania dzięki temu przyjemnie masuje skórę głowy poprawiając jej ukrwienie. Co ważne - nie elektryzuje włosów.
Jak na załączonym obrazku widać, niektóre igiełki się czasem wyginają, żeby było ciekawiej, odkształceniu ulegają te ze środka, a nie z końców (wtedy łatwiej by mi było zrozumieć to zjawisko). Nie wiem dlaczego i nie potrafię tego wyjśnić. Najważniejsze, że w użytkowaniu to zupełnie nie przeszkadza.
Szczotka ma dość krótką rączkę, ale pewnie leży dłoni, nie ma mowy o przypadkowym wyślizgnięciu. 
Igiełki ustawione są gęsto, naprzemiennie jedna krótsza, druga dłuższa. Szczotka ma plastikową, gładką podstawę igiełek dzięki czemu jest szalenie łatwo utrzymać jej czyśtość.
Mimo, że nie zauważyłam by moja czupryna się ekstremalnie zagęściła, bardzo się z Dtanglerem polubiliśmy. Po pierwsze - serio serio nie ciągnie włosów. Po drugie włosy po czesaniu są bardziej puszyste. Porównałam to wrażenie z tym jakie towarzyszyło mi i moim włosom podczas czesania mnie przez mamę kiedy miałąm 5 lat szczotką z drewnianą rączką i miękkim, gęstym, naturalnym włosiem, jakim czesze się włosy malutkim dzieciom.
Po trzecie i ostatnie: szczotka nie wyrywa włosów. Rozczesując włosy po myciu wyciągam z niej tyle włosów, ile po zwykłym codziennym czesaniu zwykłą szczotką. Przy czesaniu codziennym jest to dosłownie 5-8 włosów. 
Tyle wystarczyło by mnie absolutnie przekonać, że innej szczotki już używać nie będę.

A Wy, macie Dtangler lub jego inny odpowiednik? Jakie są Wasze spostrzeżenia?
Buziole:*
SW

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Piaskowy Wystrzałowy Mani

Witajcie moi Drodzy:) Akcję "zerowanie zapasów" uważam za rozpoczętą! Zaczęłam od lakierów piaskowych jak na załączonych obrazkach widać :)
Przy okazji dla Was - mani inspiracja na gorączkę sobotniej nocy lub inne 
karnawałowe imprezy. Mani przypasuje zdecydowanie miłośniczkom 
intensywnego koloru różowego.

Mani zaczęłam oczywiście od nałożenia odżywki na paznokcie Oriflame Nail Protector (link).  Następnie na wszystkie paznokcie nałożyłam jedną cienką warstwę Golden Rose Holiday w kolorze 57. Ale stwierdziłam, że to odrobinę za dużo iskrzącego się różu. Chciałam ten róż czymś przełamać. Przyjrzałam się pazurkom uważnie i dostrzegłam niebieskie drobinki mieniące się w lakierze. Tak też padło na indygo od WIBO efekt matowego piasku nr 1.

Tak też palce serdeczny i mały zostały pomalowane dodatkowo warstewką piasku WIBO, resztę poprawiłam GR dla wyraźniejszego efektu cukrowej posypki. 
Całość prezentuje się tak:


Na koniec kilka słów o GR Holiday 57 gdyż jeszcze nie miałam okazji go Wam przedstawić. Nie jestem przeciwniczką różu, nawet go lubię, ale to chyba nie mój odcień i o ile ja naprawdę lubię fuksję (mam meble w tym kolorze), to ta typowo zimna wersja nie przypadła mi do gustu. Czuję, że sięgnę po niego dopiero latem, mimo, że samemu lakierowi nie mam absolutnie nic do zarzucenia. Pędzelek jest z tych tradycyjnych, ale jest gęsty - i takie lubię, dwa pociągnięcia i paznokieć cały umalowany. Trwałość - też na plus - lakier owszem, ściera się na końcówkach ale po 3-4ech dniach. Odprysków nie zauważyłam. Jedyny jego minus to fakt, że naprawdę długo schnie. Mimo, że lakier wygląda jakby był już suchy (widoczny efekt piasku na pazurkach) niestety zostają na nim odgniotki, i jeszcze długo po umalowaniu można go zetrzeć:(.

Jak Wam się podoba taki efekt? To nie jest mani na co dzień ani do szkoły, ani do pracy do biura. Proponowałabym raczej na jakieś wyjścia i imprezy niż na co dzień. Chyba, że macie inne sugestie:)
Buziole:*
SW

niedziela, 26 stycznia 2014

Haul Mydlarania Chocobath - Nonique

Niedawno robiłam zakupy w sklepie internetowym Mydlarnia chocobath, znalazłam w promocji produkty NONIQUE.
I szczerze i uczciwie - to moje pierwsze zetknięcie z marką NONIQUE - przekonał mnie jednak do zakupu skład kosmetyków, a także, że produkty są ekologiczne i nie testowane na zwierzętach. Podstawowym składnikiem jest ekstrakt z owoców noni (cokolwiek to jest:), ale poczytałam i teraz już wiem. Noni to inaczej morwa indyjska, roślina marzanowata o jadalnych owocach.

Zakupiłam Żel pod prysznic z linii Intensive - do każdego rodzaju skóry, o orzeźwiającym zapachu limonki. 
200 mL - 9,90

 Zakupiłam również mleczko do ciała z linii Tropical - o zapachu Pina Colada i bananów:) Ma koić, nawilżać i zmiękczać, przeznaczony do każdego rodzaju skóry. 
200 mL - 9,90

Do koszyka wpadł również krem pod oczy z linii Anti Aging i nie żebym się bała zmarszczek, tylko jako jedyny przeznaczony był do skóry suchej i wrażliwej. 
15 mL - 9,90

I wydaje mi się, że w cenach regularnych nie mogłabym sobie na te produkty pozwolić, tym bardziej jestem zadowolona z zakupów.

Czekam na wiadomości, kto zna już firmę NONIQUE i jakie ma z nią doświadczenia?
Buziaki:*
SW

sobota, 25 stycznia 2014

Nowości kosmetyczne

Witajcie moi Drodzy. 
Po pierwsze - serdecznie chcę Wam podziękować za Waszą obecność tutaj. Są już ze mną 43 osoby, którym bardzo dziękuję. Odsłon jest prawie 2100! Lepszego wyniku w takim tempie nie mogłam się spodziewać. Dziękuję, że jesteście, że czytacie i, że zostawiacie coś po sobie i od siebie.
A teraz dość tych wzruszeń:)

Ostatnio w moje ręce wpadły w promocji szampon do włosów Ziaja (lawendowy do włosów przetłuszczających - nigdy nie miałam, szampon jeden właśnie wykończyłam, czytałam u Was, że jest dobry) i płyn micelarny w gratisie - zestaw 500 mL szamponu i 200 mL oliwkowego micela kosztował tylko 7,99!!!

Nie zabrakło również dostawy z Ori. Zorientowałam się, że linia optimals jest w bardzo korzystnych cenach dlatego też kupiłam krem oxygen tym razem matujący, oraz tonik z tej linii. Tonik już miałam i byłam nim zachwycona, jednak uważam, że 17,9 (bo prawie zawsze są w tej cenie) to trochę dużo jak za tonik i  przerzuciłam się na tańsze micele. Tonik 200 mL 13,5, krem 50 mL - 21,50 (gdzie ich cena regularna to 37i 43zł!!!)

Do koszyka wpadły też rzeczy nie niezbędne - ale takie, które się przydać mogą w najbliższej przyszłości czyli instant nail protector - moja ulubiona ostatnio odżywka (14,9 zł), cień do powiek velvet blaze w kolorze shimmer taupe za 11,9, nowość - balsam do ust lip spa - ma pielęgnować i nadawać kolor i połysk (9,9 zł), tusz do kresek oriflame beauty wonder za 19,90 i błyszczyk do ust very me vinyl w kolorze spicy red za 5,9.
 
 W związku z powiększającą się kolekcją kosmetyków, daję sobie bana na minimum 2 miesiące albo na zużycie min. 3 opakowań niżej wymienionych :
odżywek do paznokci,
balsamów ochronnych do ust,
kremów do rąk,
żeli pod prysznic,
podkładów,
róży,
bronzerów,
płynów micelarnych,
kremów do twarzy,
balsamów i maseł do ciała,
lakierów do paznokci (to będzie prawdziwe wyzwanie),
perfum,
palet cieni do powiek,
tuszy do rzęs,
kredek i linerów!!!
Bana nie obejmują produkty przecenione więcej niż 50% i kosztujące mniej niż 5 zł:)
(musiałam się jakoś zabezpieczyć) :)

Trzymajcie kciuki za moje postanowienie!
Ja będę testować, zużywać i recenzować:)
Buziaki:*
SW

piątek, 24 stycznia 2014

Nowości zapachowe

Dotarły do mnie ostatnio moje zakupy internetowe z mydlarni choco bath. Pokusiłam się tam na uzupełnienie mojej hmmm... w sumie nie małej już kolekcji wosków yankee...:)


Skusiłam się na Midsummers night czyli na ciepły zapach męskich perfum (który pachnie obłędnie swoją drogą, zapach jest bardzo intensywny, ale nie przesadzony, bajunia!), Vanilla lime - limonka z wanilią i tyle - orzeźwiający i słodki, Black coconut - ma pachnieć kokosem (omnomnom) i promocyjny Pink dragon fruit - pitaja to fantastyczny zapach na lato :)
Skusiłam sie także na mój pierwszy w życiu sampler  z YC z linii simply home, zapach to chocolate donut  i nie zapalony pachnie raczej czekoladą niż pączkiem.


Odwiedziłam również Biedronkę i zachwycona zapachem La Rissy pomarańczowej skusiłam się na śliwkę. Świeca pachnie owocami - czy śliwką? Nie jest to wyróżniająca się nuta zapachowa, natomiast świeca pachnie słodko i pysznie, że mój pies nie mógł się jej oprzeć :). 
Macie jakieś doświadczenia z tymi zapachami? Jestem szczególnie ciekawa Waszych opinii o YC midsummer nights.


A to towarzysz mojej ostatniej sesji zdjęciowej:) Wszystko musi zostać wywąchane i polizane czyli najwyższa kontrola jakości :)

Buziole:*
SW

Czy można zarobić w sieci za nic?

Witajcie moi drodzy.
Niedawno trafiłam w sieci (gdzieś u Was zresztą) na post o tym jak dorobić w sieci. Autorka postu wydała mi się być nie do końca rzetelna w swoich słowach zatem ja postaram się Wam przybliżyć jak to w rzeczywistości wygląda.

Bawię się na kilku takich portalach - głównie opiniotwórczych ale i też takich, które pozwalają po prostu za klikanie w reklamy zarabiać realne (no może jednak wirtualne) pieniądze.
Pierwszą taką stroną jest eRmail (tu link).
Jestem użytkownikiem i chcę zarabiać
Bez żadnych opłat - tylko zarabiasz
20 zł otrzymasz od razu za rejestrację
otrzymasz do 1 zł za każdy eRmail
To slogany reklamowe jakich używają by zachęcić potencjalnego surfera do dołączenia do ich grupy. Generalnie zabawa polega na tym, by zarejestrować się na stronie, podać im swój adres e-mail i odbierać od nich maile. Zarabia się za wypełnianie ankiet oraz klikanie w maile. Można dodatkowo zbierać pieniądze z tzw. programu poleć kiedy rejestrujemy innych użytkowników. Pierwszą kasę dostajemy za rejestrację - 20 zł. Za maile można zarobić do 1zł (dziennie przychodzą 2-3) natomiast, kiedy się już przekroczy magiczną sumę 50 zł maile przychodzą rzadziej, i są mniej płatne (10, 20gr), a wypłaca się sumy od 200 zł.
Dlaczego się w to bawię? Otóż maile odbieram codziennie, robię to w wolnej chwili - tzn nie spędzam specjalnie czasu na to by kliknąć w dosłownie 2 maile, robię to telefonem gdzie tylko mam chwilę wolnego czasu (np.). Z drugiej strony bardzo korci mnie po prostu sprawdzenie czy firma jest rzetelna, więc i ja rzetelnie klikam ciułając. Spróbujcie i Wy, może też uciułacie:)

Drugą stroną w jaką się bawię jest Money Milioner (tu link). 
Osobiście uważam, że stronka jest o tyle ciekawsza, że pieniążki zbiera się w tym samym tempie co w eRmail, tylko wypłata jest od 50 zł. Ale do rzeczy. Po pierwsze - zbieramy perły, a nie dosłownie pieniądze - perły wymieniamy na kasę albo kody rabatowe do sklepów (1 000 000 = 50 zł). Perły zbieramy w różne sposoby - po pierwsze - grając w gry (co dzień coś do zgarnięcia w grach, lub w bingo raz na jakiś czas). Po drugie - oczywiście klikając w maile - 1 000 pereł za mail. Kolejna droga to oczywiście program poleć (tu link). I ostatnia droga to zakupy w sklepach internetowych gdzie za wydaną złotówkę ponad tysiąc pereł (zależy od sklepu i akcji promocyjnych). Sumując - pieniądze zbiera się generalnie w tym samym ślimaczym tempie (tylko klikając w maile) - tylko wypłata powinna nastąpić 4 razy szybciej. Ci, którzy zakupy robią tylko w sieci - polecam serdecznie - fajne akcje z kodami rabatowymi i dodatkowe perły za wydaną kasę.
I znowu pytanie dlaczego się w to bawię? Powody jak wyżej, dodatkowo przy porannej kawie usiłuję rozruszać szare komórki przy grach (tak, trzeba tam myśleć, zapamiętywać lub być spostrzegawczym!).


Jak chcecie dołączyć - proszę śmiało, jak nie chcecie - też ok. Ja mam spokojne i czyste sumienie, że spełniłam mój blogerski (rzetelny) obowiązek i napisałam jak jest naprawdę.
Decyzja należy do Was.
Buziaki:*
SW

środa, 22 stycznia 2014

Ja kucharzę (cz.2) - gofry marzeń

Witajcie moi Kochani. 
Dawno, dawno temu, kiedy piekliśmy gofry ciasto zazwyczaj pochodziło z butelki. Nie pamiętam już jaka firma przygotowywała gotową "suchą" mieszankę, do której tylko dodawało się wody lub mleka, natomiast ciasto z ówczesnych przepisów do niczego się nie nadawało:( Co by nie jeść "chemii"  z butelek gofry przestaliśmy robić na długi czas... Aż do dziś! Znalazłam wspaniały przepis na ciasto gofrowe w gazetce reklamowej Biedronki!
źródełko
Dla niedowidzących:) Składniki:
2 szklanki mąki
2 szklanki mleka
2 jaja
6 łyżek oleju
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka cukru (ewentualnie 4)
szczypta soli.

Przygotowanie:(tu także moje modyfikacje)
Żółtka oddzielić od białek. 
Mąkę przesiać, wymieszać z proszkiem do pieczenia.
Mąkę, mleko, żółtka, cukier i olej razem zmiksować na gładką masę.
Do białek dodać szczyptę soli (w osobnym naczyniu) i ubić na sztywno pianę.
Pianę wymieszać drewnianą łyżką z ciastem i voila! 
Ciasto gotowe:)
Gofry przed :)
Piekłam w gofrownicy, zaiste, ale 4-5 minut:)

 Przepis jest bardzo dobry, ciasto rośnie i gofry wychodzą przepyszne. Dla tych co uwielbiają gofry bez dodatków - proponuję poczworzyć (nie wiem czy tak jest poprawnie) ilość cukru (4 łyżeczki zamiast jednej). Tak jak jest - jest idealnie do jedzenia z bitą śmietaną, dżemem lub cukrem pudrem:)
I gofry po:) 










Smacznego:)
SW

sobota, 18 stycznia 2014

Zdobycze ostatnich tygodni

Witajcie moi drodzy. Zauważyłam ostatnio na blogu dwie tendencje. Po pierwsze: lubicie czytać haule :) Czemu mnie to nie dziwi (sama je uwielbiam). Po drugie - moje posty stały się długie i opasłe...

Wychodząc na przeciw temu, dziś króciutki haul, czyli co zakupiłam w ostatnich dwóch tygodniach. 

Zaznaczam, że to albo niezbędne rzeczy, albo super hiper promocje (i baaaardzo niska cena).



Zacznijmy od wizyty w Golden Rose. Poszłam tam w szczególności po czarny lakier rich color bo tamten astor nadaje się do wyrzucenia. Skusiłam się jeszcze na 3D Glaze w kolorze odłamków płyty CD :) i Carnival z białym konfetti. Poniżej specyfikacje:

3D Glaze Top Coatn nr 13- 9,9
Carnival nr 01 - 8,9
Rich Color nr 35 - 6,9

Zajrzałam również do biedronki i zakupiłam płyn micelarny be beauty - jest bardzo dobry do zmywania makijażu, a moje 50 mL już się kończy. Idąc za ciosem i czytając same pozytywne opinie zakupiłam też micelarny żel do mycia i demakijażu - już zupełnie w ciemno, ale ufając Torf corporation:)
Poniżej ceny i pojemności:
Żel be beauty 150 mL - 4,99
Płyn be beauty 200 mL - 4,49

Odwiedziłam również Super Pharm, ale dzielnie się trzymałam i szukałam prawdziwych okazji:). Jedną z nich niewątpliwie był płyn do kąpieli Luksja czekoladowo-pomarańczowy. Pachnie obłędnie, jak delicje:).  Do koszyka trafiły również mydła w płynie Carex w promocji 1+1 za grosz. Oprócz mycia rąk, posłuży też do prania pędzli:). Specyfikacje:
Carex - 2 x 500 mL (1 L) - 9zł
Luksja płyn do kąpieli 1 L - 6,99 

  Jako, że najbliżej mojego miejsca zamieszkania jest netto, tam również zakupu dokonałam. Trafił mi się luksusowy zmywacz do paznokci z gąbką PROGRES, o którym ktoś już gdzieś pisał...:). Co ciekawe zmywacz ma w swoim składzie glicerynę i olej rycynowy więc nie powinien wysuszać. Do koszyka trafił również puder brązujący editt o ładnym rozświetlającym wykończeniu. Sam produkt nazywa się Personal Match Pressed Powder Magic Visage Słońce Egiptu. Zaintrygowana kto produkuje kosmetyki dla Netto zajrzałam na dział chemiczny, sięgnęłam po płyn micelarny i oczom moim ukazał się producent Torf corporation (producent Tołpy dla mniej wtajemniczonych). Wzięłam i płyn Lovena, który w swoim składzie ma dodatkowo hialuronian sodu. Jestem bardzo ciekawa jego działania. I detale:
Zmywacz do paznokci Progres 50 mL  2,49
Puder Edit nr 11, 25 g - 9,99
Płyn Lovena 200 mL -4,99


 I na koniec zostawiłam totalne perełki czyli super hiper ekstra promocję w realu. Zakupiłam tam między innymi dwie konturówki Maybelline color sensational w różu (nudziaku) i czerwieni ostrej:) Do koszyka wpadł błyszczyk Rimmela Stay Glossy w ciemnym odcieniu nude z milionem połyskujących drobinek - bardzo fajnie wygląda na ustach. Zakupiłam również dwie szminki Maybelline color sensational, jedna w różu nudziako-bledziaku, która na ustach się prezentuje raczej naturalnie, druga ma odcień cieplejszy, bardziej pomarańczowy i w niej też mi jest do twarzy:).



Szminki to 410 -pomarańczowa i 132- róż, każda za 5 zł
Konturówki to 547 (czerwona) i 132 (nude), każda za 1 zł
Błyszczyk kol 430 - 5 zł

Jak Wam się podobają moje zdobycze? Ja jestem z zakupów bardzo zadowolona, w szczególności z ich cen i, że nie uszczupliłam portfela aż tak bardzo :)
Ciekawa jestem co sądzicie o tych produktach (niektóre z nich dla mnie to kompletne nowości:).
Buziole:*
SW

Czym pachnie w moim domu II



Witajcie moi drodzy, zapraszam na kolejny post o jednej z moich ostatnich obsesji czyli świecach, świeczkach i woskach oczywiście zapachowych. 

Kilka świec wypaliłam, inne jeszcze mam, a zapasy oczywiście na bieżąco uzupełniam. Bez zbędnych ceregieli przechodzimy do rzeczy. Pamiętacie Randigi, które pachniały nieodpalone w moim całym, dużym (a jakże!) pokoju. 
Jak widać spaliłam pół. No przynajmniej tej dużej świecy - reszta dziwnie się "trzyma"... Nie wiem jak to wyjaśnić ale zawsze zapalam trzy na raz i jakbym miała powiedzieć ile ubyło małej świecy to chyba ze 2 cm, dużej natomiast z 6. W każdym bądź razie - w całym domu pachnie czekoladą (o ile nieodpalone raczej kakaem). Nie jest to zapach duszący ale wyraźny, taki ciepły i przyjemny. Po prostu w całym domu pachnie jak w fabryce Wedla i tyle:).

 A tak pachnie u mnie w mieszkaniu od wczoraj. Wanilia + pomarańcza = zestaw idealny. Zapachy się nie gryzą, a raczej dopasowują do siebie, oba są wyczuwalne. W sumie - bardzo fajna, słodka, spożywcza propozycja. 
 Czym pachnie u Was? Jakie są Wasze doświadczenia z tymi zapachami? A może macie dla mnie jakiś interesujący, nowy zapach? Jestem niezmiernie ciekawa:) Dajcie znać!
Buziole:*
SW

czwartek, 16 stycznia 2014

Pachnące zakupy czyli świecowy Haul.

Tak to już zdecydowanie jakiś ~olizm. Kupuję nawet świece na potęgę!

Oczywiście odwiedziłam ikeę i nie mogłam wyjść stamtąd bez moich ukochanych świec Tindra. Zakupiłam tym razem trzy. Pierwsza to oczywiście zamiennik już wypalonej porzeczki za 4,99.
 Kolejna to jakaś wyprzedażowa, świąteczna świeca za 4,99. Nazywa się julmys, a pachnie hmmm... igły wyczuwam świeżej choinki, może piżmo... Coś słodkiego się tam jednak czai natomiast sprecyzować i zidentyfikować na razie nie potrafię. 
 Zakupiłam również Tindrę dużą waniliowo-śmietankową. Za 9,99 mamy 45h palenia. 
I jej porównanie z mniejszą siostrą.
 Mattfull to świeczka, którą również zakupiłąm w ikei (2,99) tak totalnie na spróbę, którą już wypaliłam oczywiście (pisałam o tym wyżej).
 I to już dla mamy czyli róże i konwalia. Mnie z nóg nie zwalają (totalnie nie moje klimaty), natomiast mamie się podoba, a to najważniejsze:) 
 W biedronce również będąc ostatnimi czasy (ależ się pompa wdała:), zakupiłam siostrę bliźniaczkę Tindry czyli świecę La Rissa. Cena - taka sama (4,99), wygląd - ten sam (sprawdzałam, szklanki rożni tylko nieznaczna grubość dna), zapach - tak samo intensywny. Marka "biedronka", ale producent Bispol! Świeca pachnie fenomenalnie, aż się nią narkotyzuję. Zapach słodkich pomarańczy z nutą wanilii. Intensywność jest dobra - pachnie pół mieszkania :) Wypaliłam już 1/3 i jestem zachwycona.  

Teraz Wy, chwalcie się zapachami, jakie zawitały do Was do domu ostatnio:)
Buziole:*
SW