Obserwatorzy

POLECAM

środa, 31 grudnia 2014

Wszystkiego najlepszego w Nowym 2015 Roku.


Śmiej, baw się i tańcz! 

Spełniaj marzenia! 

Korzystaj w tym roku z życia na całego:)



Najlepszego w 2015 roku!

Buziole :*
SW

niedziela, 28 grudnia 2014

niedziela, 14 grudnia 2014

Pędzle z ebay - czy tanie może być dobre?

Witajcie moi Kochani.
Dziś będę prawić o pędzlach. Mam ich sporo, naprawdę dużo. Mam Kozłowskiego, Hakuro, essence, Barbarę Hoffmann, La Rosa, Mario Luigi, Oriflame, real techniques i wiele, wiele no name'ów. Szukam tanich perełek i tak było też tym razem:)

Te różowe cuda zostały zakupione na ebay za jakieś 32 zł i dostarczone darmową wysyłką.
Włosie jest syntetyczne (podejrzewam, że z taklonu), rączki drewniane, lakierowane. 
Niezła cena jak za 10 pędzli:) Czy niska cena będzie oznaczać niską jakość? Czytaj dalej :)
W zestawie jest 5 pędzli do twarzy: skośny flat top, klasyczny flat top, pędzel skośny, pędzel do pudru (i te 4 będą w typie kabuki) i jeden ścięty w szpic (ale o przekroju okrągłym). Wszystkie mają mięciutkie włosie (porównywalne z miękkością włosia hakuro), które przy praniu nie wypada. W ogóle nie wypada. Nie przypominam sobie, żeby mi z nich włosek poleciał. 
Z tej piątki do moich ulubieńców należą skośny do konturowania (pierwszy od prawej) i właśnie ten ścięty w szpic - idealny do korektora pod oczy (pierwszy od lewej). Rączki są grube i krótkie (porównywalne do hakuro h50) i dobrze leżą w dłoni i lakier z nich nie schodzi. 

W zestawie było jeszcze 5 mniejszych pędzelków, chyba dedykowane do oczu. 
Są one idealnymi odwzorowaniami większych pędzli. Mamy tu tak samo, jeden ścięty w szpic, jeden skośny, dwa o przekroju okrągłym ścięte na płasko (ale jeden po skosie) i jeden okrągły. 
Tutaj wśród ulubieńców jest ten ścięty w szpic - do rozświetlania kącików oczu, czy precyzyjnego dozowania koloru i skośny, który raz dwa maluje mi oczy! Oprócz nakładania koloru na całą powiekę świetnie rozciera cienie i robi mgiełkę koloru:) 

Mają jakieś wady? No tak - dostajemy w sumie po dwa pędzle o prawie identycznym zastosowaniu. Jeśli ktoś ma mało pędzli z pewnością znajdzie dla nich zastosowanie, ja jednak używam ich wymiennie, co znaczy że bez dwóch dużych i dwóch małych mogłabym się obyć. 
Kolejna wada to odklejanie się rączek od skuwek. Włosie siedzi bardzo mocno i nawet po myciu się z nim nic nie dzieje, natomiast skuwka jednego już mi się rozkleiła na amen - tak, że pędzel odpadł od trzonka. Co więcej czuję, że inny też się rozkleił, ale jeszcze nie chce odpaść, a co za tym idzie, nie mogę go dokleić:( Po sklejeniu są jak nowe:).
Czy je polecam - oczywiście! 
Ocena: 8/10
Macie pędzle bez znanego logo?
Jakie macie doświadczenia z no name'ami?
Buziole:*
SW

niedziela, 7 grudnia 2014

Denko i minirecenzje część 9.

Witajcie moi Kochani w denku - wciąż nadrabiam zaległości (przy tym dorabiam się nowych) więc trudno mi powiedzieć z kiedy pochodzą dane produkty, ale podejrzewam, że coś koło września... No może października :) 

Zaczniemy od pielęgnacji twarzy.

sobota, 29 listopada 2014

Haul ogromny... i jeszcze wrześniowy

Witajcie moi Kochani.
Dziś post z zaległym haulem, który spokojnie mógłby być w sumie dwoma lub trzema...
Jak obrabiam zdjęcia z haulami to się zastanawiam, czy to przypadkiem nie choroba...?

Ale jedziemy:) Najpierw Golden Rose...
Kolejny macik do kolekcji, tym razem ciemna czerwień, czy wino:) Do tego konturówka. Błyszczyk zaskoczył mnie pigmentacją - skusiłam się na ciekawą fuksję i vision - pięknie błyszczący i nawilżający kolorek różowo-koralowy:) 

W Superpharm swojego czasu była promocja -40% (albo -50% - poprawcie mnie jak coś pokręciłam) z kartą Life Style na Loreal i Maybelline.
Ja się skusiłam na pewniaki - czyli ulubiony one by one, co mi robi rzęsy jak firanki:) oraz dwa Color tatoo - jeden we fiolecie i klasyk on and on bronze. 
Podczas dni Lifestyle skusiłam się na:
micelek Tołpy, szampon Radical (przez stres to ja kiedyś wyłysieję), maskę biovax ze złotem, szampon evree i carmex klasyczny w sztyfcie (najlepsze lekarstwo na moje usta).

Udało mi się dotrzeć do inglota...
i w końcu trafiłam na 353 za którym no... chodziłam od długiego czasu:)

Można by pomyśleć, że jakieś mnie szaleństwo ogarnęło w naturze...
ale były taaaakie promocje, że aż żal nie korzystać:) 4 cienie my secret z serii pearl (za jakieś 2,99 za szt.), BB catrice w przecenie, baza też i 2 błyszczyki do tego, a jeszcze  dwa cienie, jeden bakłażanowy z klasycznej kolekcji i morski liquid metal. Z essence na przecenie znalazłam tusz do rzęs, kredkę jumbo, i błyszczyk ze zdjęcia niżej (stay with me za 2,99!!!). JEdyny produkt na jaki się skusiłam nie objęty promocją to paletka cieni my secret - dziewczyny, kto jeszcze jej nie ma niech żałuję, te cienie są tak miałkie i satynowe (w formule, nie wykończeniu) i do tego tak fenomenalnie napigmentowane, że to szok!

Wpadłam też kiedyś do Douglasa po coś z nyxa...
 i planowanego zakupu oczywiście nie zrobiłam bo i po co?:) Za to kupiłam mój ulubiony i najlepszy na świecie batiste i pomadkę ochronną greenlandu. Dostałam również próbkę max factor skin illuminizer (tak jak i all day flawless koszmarnie mi ciemnieje - moja skóra wybitnie broni się przed MF) ...

Do Organique wpadłam po wosk - wtedy z nowej zimowej kolekcji i...
akurat go nie mieli... Skusiłam się za to na 4 inne zapachy - mocno letnie i orzeźwiające. Wzięłam również malutki słoiczek masła żurawinowego na spróbę- pachnie wybornie:).

Lubię wyprzedaże blogowe...
bo można trafić na perełki za bezcen:) Tym sposobem u Joasi kupiłam BB krem od AA.

A teraz to, co tygryski lubią najbardziej czyli prezenty:)
Od B. dostałam saszetkę z laminacją do włosów taft, od M. masełko bielendy brzoskwiniowe:).
Sephora organizowała swojego czasu akcję wymiany starego tuszu na nowy...
no i wymieniłam 2000 calorie na clinique high impact, która swoją drogą jest wspaniała!

No i jak myślicie, już choroba, czy jeszcze brak rozsądku?
Znacie coś z moich nowości? Co Wam szczególnie przypadło do gustu:)
Dajcie znać koniecznie:)
Buziole:*
SW

sobota, 15 listopada 2014

Be beauty Multiodżywczy krem regenerujący

Balsam (a w sumie krem) zakupiłam za sprawą nagłej potrzeby złagodzenia poparzeń słonecznych latem, ubiegłego roku. Wzięłam wtedy ze sobą tylko specyfik po prysznic Nivei i w ogóle nie dawał sobie rady. 

Zakupy zrobiłam wtedy w okolicznej biedronce, sięgnęłam od razu po ten krem bo byłam przekonana, że to garnier:) Po wnikliwej analizie etykiety okazało się, że jednak to nie garnier a be beauty, od porducenta TORF corporation - wrzuciłam do koszyka bez zawahania:)
Dla mniej wtajemniczonych TORF corporation jest producentem Tołpy. 
Ale zacznijmy od początku. Za ok. 7 zł otrzymujemy 300 mL kremu.
Opakowanie jest zafoliowane (folia jednocześnie stanowi etykietę) i zabezpiecza produkt przed paskudnymi macaczami. Jak widać na załączonym wyżej obrazku, niestety folia czasem lubi się urwać nie tam, gdzie powinna i wygląda to już nieestetycznie. 

Opakowanie jest poręczne i wygodne, kosmetyk dobrze się wydobywa ze słoika i myślę, że bez problemu można go zużyć do dna. Forma słoika ma również swoje minusy - niestety jest to najbardziej niehigieniczne rozwiązanie dla kosmetyków.
Dla zainteresowanych skład: 

 I obietnice producenta:
Krem ma standardowy biały kolor i dość intensywny, ale kobiecy zapach, który utrzymuje się kilka dobrych godzin. Konsystencja jest o dziwo lekka - ale nie jest lejąca - mimo to od kremu spodziewałam się konsystencji bardziej kremowej i ciężkiej :) Po rozsmarowaniu zaczyna się robić bardziej bogaty na skórze, taki aksamitny. Mimo to, szybko się wchłania i nie zostawia na skórze filmu
Krem ma właściwości nawilżające i wygładzające skórę. Zmiękcza ją i skóra wydaje się być przyjemniejsza w dotyku, delikatniejsza i nawilżona naprawdę na długo!  
Zakupiłam go na poparzenia słoneczne i w tej roli - nawilżenia i łagodzenia również się sprawdził.
Generalnie jest bardzo dobry i w tej cenie chyba nie ma sobie równych.
Dodatkowo jest niesamowicie wydajny, więc polecam wypróbować każdemu:) 

Ocena: 8,5/10 i pewnie kiedyś do niego wrócę.

Macie, znacie, lubicie? 
Buziole:*
SW

niedziela, 9 listopada 2014

8 niezbędników makijażowych


Czyli 8 makijażowych must have, które według mnie każda kobieta powinna posiadać w swojej kosmetyczce, lub też te produkty stanowią absolutne minimum by wyglądać każdego dnia flawless :)

Szminka/błyszczyk w wyraźnym kolorze
Niezależnie jak kompletny (bądź też niekompletny) będzie Twój makijaż, ona będzie pasować do wszystkiego i sprawdzi się przy każdej okazji. 
Mój wybór: NYX soft matte lip cream 08 San Paulo, Manhattan long lasting gloss glide 45K. .


Czarny liner/kredka
Obok korektora u mnie stanowi podstawę makijażu, razem z tuszem tworzy nierozłączną parę. Definiuje oko, nadaje spojrzeniu pazura, zagęszcza rzęsy i umiejętnie używany/a koryguje kształt oczu. 
Mój wybór: Oriflame eyeliner stylo, INGLOT khol pencil, essence I love smokey.

Paleta cieni do powiek
Po pierwsze - jeden producent zapewni, że wszystkie cienie z palety będą się wspaniale ze sobą łączyć, po drugie taka większa paleta będzie nam służyć na każdą okazję, znajdziemy tam od dzienniaków, po połyskujące i ciemne cienie na wieczór.
Mój wybór: Sleek Au naturel, MUA Undressed, Collection work the color 

Rozświetlacz
Jednym ruchem orzeźwia spojrzenie i nadaje mu "wyspany" wygląd. Kolejny ruch uzmysłowi nasze usta, kiedy to nałożymy rozświetlacz na łuk kupidyna. Podkreślimy kości policzkowe i odświeżymy całą cerę, sprawiając, że będzie wyglądać na wypoczętą i zdrową. No i skutecznie wymodelujemy twarz!
Mój wybór: Ladycode highlighter glow skin powder, Oriflame Giordani Gold dreamy moments

Bronzer
Dzięki niemu twarz nabiera kształtu, możemy wyszczuplić nos, skrócić zbyt wysokie czoło, ukryć wystający podbródek. Jednak jak nic przedłuża lato i może udawać opaleniznę cały rok!
Mój wybór: W7 Honolulu, Flormar duo 115

Maskara
Chyba jedyny kosmetyk, który otwiera oczy (oczywiście oprócz sztucznych rzęs i kępek). Idealnie rozdzielone i pogrubione firany rzęs przyciągają spojrzenia i kokietują bez dwóch zdań!
Mój wybór: Clinique high impact, Oriflame Very me extendalash mascara

Korektor
Mój must have nawet jak nocą idę z psem czy jadę do lasu na grzyby. Nie chcę straszyć nikogo i niczego co spotkam. Zakrywa sińce pod oczami dzięki czemu wyglądam na wypoczętą. Do tego pomaga zakryć pewne niespodzianki czy też trwałe przebarwienia. 
Mój wybór: Maybelline affinitone, NYX HD

Baza
Poprawia wygląd skóry jeszcze przed nałożeniem podkładu, zmniejsza widoczność porów, wygładza skórę, lekko ją napina i przygotowuje cerę do nałożenia reszty "szpachli" :) Podkład trzyma się lepiej, dłużej i lepiej kryje. Dodatkowo, jeśli baza ma filtr - zapewniamy skórze ochronę przed promieniami UV, a tym samym chronimy ją przed nowotworami czy po prostu starzeniem. 
Mój wybór: DAX cashmere secrets, Oriflame Perfecting Face Primer

A co jest Must have w Twoim makijażu?
Buziole :*
SW

czwartek, 30 października 2014

Rossmann mnie zaskoczył! Nowe szafy, nowe marki

Dzisiejszy post dedykowany głównie do łódzkich czytelniczek, ale może i gdzieś jeszcze w świecie zaszły takie zmiany:) 


Zaszłam dziś do Rossmanna - zupełnie jako osoba towarzysząca:) bez zamiaru kupna (i tu trzeba pochwalić moją wolę - niczego tam w sumie nie kupiłam).


Mowa konkretnie o sklepie w manufakturze łódzkiej. Zmiany jakie zaszły są no... konkretne! Nie było mnie tam z miesiąc, ewentualnie półtora i miło mnie zaskoczyli.

Na wejście - kasy samoobsługowe, podobne do tych co je można  w Tesco spotkać:) Kasjerki są również i normalne kasy, ale 3 kasy samoobsługowe skutecznie zapobiegają kolejkom:)

I druga rewelacja, a mianowicie nowe marki, które są dostępne w Rosmannie:)
werble proszę....

Essence (jedna szafa)
Catrice (jedna szafa)
Deborah (jedna szafa) i...
Make Up Factory!

Byłyście już, widziałyście? A może to news sprzed miesiąca, a ja jak zwykle przespałam rewelację?
Dajcie znać :)
Buziole:*
SW



sobota, 25 października 2014

Denko i minirecenzje vol. 8

Witajcie moi Kochani w denku.
Zużycia są okołowakacyjne, produkty zostały wykończone w bliżej nieokreślonym czasie.

W związku z obowiązkami i rosnącymi pustakami w pudełku, po prostu robiłam zdjęcia, wyrzucałam opakowanie i zapełniałam pudełko z powrotem:) Teraz jak odkopuję materiały niestety trudno mi jest zidentyfikować czas-okres, z którego pochodzą. Tak czy inaczej - zapraszam! Zaczniemy od
pielęgnacji twarzy.

sobota, 18 października 2014

Original Source Chocolate & Orange żel pod prysznic

Witajcie moi Kochani.

Żelu Original Source nikomu nie muszę przedstawiać. Tym razem na tapetę idzie wersja Chocolate and Orange.

Zapach - delicje pomarańczowe i tym mnie żel urzekł na półce sklepowej. 
Dostępny jest wszędzie, cenowo, bez promocji - ok. 9 zł za 250 mL. Ja swój kupiłam w promo 8,99 plus drugi za grosz - czyli 4,50 za sztukę. 
Butelka na plus - lubię, kiedy opakowanie ma albo pompkę albo stoi do góry dnem - nie trzeba wytrząsać produktu i do tego wszystko nam spłynie przy samym końcu. Zamykanie typu klik - szczelne, nic nigdy nie wypłynęło jak nie musiało. Butelka poręczna i wygodna, plus za chropowania - nie wyślizguje się z mokrej dłoni.
Konsystencja - żelowa, gęsta, trudno spływa po ściankach i nie przelatuje przez palce. Kolor żelu to przeźroczysty brązowopomarańczowy.  Kosmetyk przyzwoicie się pieni. Przy użyciu kąpielowej gąbki i ilości produktu jak orzech laskowy można umyć całe ciało. Jest całkiem wydajny. 
Zapach - delicje, delicje pomarańczowe, słodki, spożywczy zapach, z gamy tych co je bardzo lubię.  Co do trwałości - aromat nie utrzymuje się na skórze za długo. Trwałość zapachu - generalnie do spłukania z siebie piany. 

To niestety koniec pozytywów - żel potwornie mnie wysuszał, w związku z tym zużyłam do rąk końcówkę. SLS na drugim miejscu w składzie - można się było tego spodziewać. A po za tym to myje. I już.
Ocena: 4,5/10 adekwatna do ceny:) I to break up!
Was też przesusza ten żel?
Buziole:*
SW

niedziela, 12 października 2014

Make-A-Dent - postęp: październik.

Witajcie moi Kochani.
Dziś o postępach projektu Make-A-Dent.
O projekcie cały czas pamiętam ale moje sprawy zawodowe, a w zasadzie zawodowo edukacyjne skutecznie obrzydziły mi wakacje (których w sumie nie miałam) i blogowe plany oraz założenia musiały poczekać. Wracając - o projekcie i jego celu pisałam już tu - zapraszam do lektury:) Link do postu startowego tutaj KLIK, a pierwsze postępy tu. 
To już końcówka:) Sporo już zużyłam, widzę oczami wyobraźni kolejne dwa puste opakowania, ale realnie zerkając na resztę - nie bardzo mam ochotę ich zużywać...
Do akcji razem ze mną przystąpiła 
elpiss. Jesteście ciekawe jak jej idzie? Sprawdzić możecie tu:)

Ja zaczynałam z: 
podkładem Oriflame perfect fusion, pudrem Oriflame lisolette watkins, bazą DAX cashmere secrets, korektorem Maybelline dream lumi touch pod oczy i Oriflame beauty conceal kit, bazą pod cienie elf eyelid primer oraz Avon color trend (sama, prawie pusta już wypraska obok OneByOne),
tuszem do rzęs Maybelline one by one, cieniami do powiek Oriflame potrójne cienie do powiek beauty smokey collection (prostokątna, trzykolorowa wypraska na dole po prawej), różem  Wibo your fantasy (kwadratowa wypraska w centrum zdjęcia), bronzerem Miss sporty (półksiężycowa wypraska),  pomadką ochronną wiśniowy Carmex,  i błyszczykiem do ust  Oriflame Lisolette Watkins. Co do perfum to próbka z atomizerem to CK Beauty, Bi-es kiss of love i Bi-es z limitki Disneya.

Po miesiącu używania:

Do zera udało mi się zużyć:
Korektor Oriflame beauty conceal kit
Do końca samego najtrudniej mi szło z żółtym kolorem, bo pod oczy bywał on za ciężki. Ale generalnie - to fantastyczny produkt! 
Bronzer Miss sporty 
Tak jak przepowiadałam - jestem mistrzem konturowania:) Mega trudny produkt! Robił plamy i trudno się rozcierał... Masakra...
Bi-es kiss of love

Zużyłam, ale co to była za męka...Zapach - no nie, trwałość - no kurde nie!  
Perfumy CK Beauty mini opakowanie - Znalazłam w jakiejś mini torebce:) Zużyłam z przyjemnością, zapach ładny, ale nie mój. Trwałość na plus.
elf eyelid primer recenzja

Rozcięłam opakowanie i znalazłam tam mnóstwo produktu! Dodatkowo, baza pod koniec opakowania w ogóle nie zmienia swoich właściwości:) 

A teraz po kolei jak używało mi się produkty:) 
Róż Wibo your fantasy
No niestety róże nie są dla mnie - w codziennym pośpiechu i dwóch etatach to z niego najczęściej rezygnuję, po drugie, no kurde - ja, moje naczynka i róż??? No nie. Postaram się zużyć, wszak róże się chyba tak szybko nie starzeją, prawda?
Oriflame potrójne cienie do powiek
Nie podoba mi się to wykończenie, no nie. Wg mnie jest tandetne - taka klasyczna perła co ją na większości oczach Szanownych Sześćdziesięciolatek  możemy obserwować... Do tego słaba pigmentacja cienia rozświetlającego i plamy robione absolutnie każdym pędzlem najciemniejszego koloru... No i jak to zużyć?
Błyszczyk Oriflame Lisolette Watkins
Zawsze robię makeup tak, by usta pomalować w drodze (w sensie maluję wszystko oprócz ust)...   Czy to w korku, czy na przystanku... W samochodzie jednak z rana urządzam sobie dyskotekę albo karaoke by się obudzić i... zapominam o tak prozaicznej czynności jak pomalowanie ust:) 
Wiśniowy Carmex
Zbliża się zima wieeelkimi krokami i mam nadzieję, że do Nowego Roku uda mi się z nim pożegnać:)
Baza DAX cashmere secrets recenzja
Z racji tego, że podkłady mi ciemnieją i to jeszcze bardziej jeśli bazy nie użyję - poszła w ruch, ale trochę mi jej jeszcze zostało. 
Puder Oriflame lisolette watkins
Im bardziej się zużywa tym rzadziej po niego sięgam... Strasznie trudno go się nabiera gąbeczką... Ale lubię to delikatne satynowo-wygładzające działanie... Niestety nie matowi i słabo utrwala. 

A teraz werble..... i zdjęcie aktualizacyjne:) 
Tylko tyle mi zostało:) Akcja trwa dalej, ale już ma się ku końcowi:) Z początkiem roku ruszę z kolejną odsłoną:) Jak się uda, to jeszcze wcześniej!
A Wam jak idzie?
 
Buziole:*
SW