Jestem wyłącznym autorem tekstów i zdjęć zamieszczonych na blogu, kopiowanie i rozpowszechnianie dla własnej korzyści bez zgody autora jest niezgodne z prawem.

Obserwatorzy

poniedziałek, 16 grudnia 2013

e.l.f. i baza pod cienie


Witajcie moi drodzy, dziś proponuję Wam bazę pod cienie do powiek od e.l.f.

Ja mam cerę wyjątkowo skomplikowaną, bo jak się okazało w trakcie stosowania wszelkich mazideł i upiększaczy na twarz, to moja buzia jest tłusta i do tego się przesusza. Na powiekach cera ma skłonność do przetłuszczania się, zatem cienie rolowały mi się zawsze niemiłosiernie. Przerobiłam wiele baz, i sukcesem było utrzymanie się cienia na moich powiekach przez godzinę lub dwie (bez bazy - max pół godziny). Próbowałam takie tradycyjne w słoiczkach, w kamieniu co jak cień zwykły wyglądały i niestety dopóki nie znalazłam tego cudeńka nie malowałam oczu cieniami - stąd rozbudowana kolekcja kredek:) Kreska zawsze musi być :) Teraz nie wyobrażam sobie życia bez tej bazy. 


Jestem szczęśliwą użytkowniczką obecnie dwóch odcieni: pearl - białej i champagne - cielistej, trzecia jeszcze czeka na swoją premierę w odcieniu golden. Zakupiłam ponad rok temu w ciemno na "spróbowanie" w Ladymakeup. To był strzał w 10! 
Od początku - baza jest w opakowaniu przypominającym błyszczyk. Mieści się jej tam całe 5 mL. Aplikator jest w postaci gąbeczki jak w tradycyjnych błyszczykach. Ilość która jest na aplikatorze wystarczy by pokryć całą powiekę ruchomą i nawet wyjechać pod łuk brwiowy. Kosmetyk jest bardzo wydajny. Nie uczula, nie podrażnia. Po nałożeniu na powiekę trzeba trochę odczekać z nałożeniem cieni. Baza tworzy na niej powłoczkę jakby zastygając na powiece.  Jest delikatnie rozświetlająca i o ile champagne nie przebija spod cieni, o tyle pearl ma drobinki świecące się i może ją być widać spod spodu. Na zdjęciach poniżej właśnie pearl i widać delikatnie, że coś w sobie ma ten kolorek. 

Jak wspomniałam mam jeszcze champagne ale już na wykończeniu. Tzn nie. Było to tak, że myślałam, że się już kończy, bo nic nie nabierał mi aplikator - wobec tego, ja zawsze rozcinam i zużywam wszystko do końca - rozcięłam i to i się okazało że połowa kosmetyku tam była wciąż!!! Tylko tak na ściankach jakoś dziwnie, że za romana nie dało się tego wyciągnąć aplikatorem. Ale tak używam, i kleję taśmą niestety - nie mam takiego malutkiego słoiczka w zbiorach pustych opakowań jeszcze*.
 Na koniec jeszcze oba kolorki - po lewej champagne, po prawej pearl. 
Obie świetnie sobie radzą z przedłużeniem trwałości -  u mnie jakieś 8-10h, bez poprawek!, podbijają kolory cieni, albo powiedziałabym inaczej wydobywają głębię koloru. 
 Ocena: 10/10 i zawsze ją znajdziecie w mojej kosmetyczce!
Jakie są Wasze doświadczenia z bazami pod cienie? Ja z czystym sercem polecam tę, wydajność, cena i do tego ten efekt! MEGA!!!
Buziaki :*
SW
* ludzie, zbierajcie puste opakowania, szczególnie małe - idealne na krótkie wypady by odlać część kosmetyku, albo dla takich pierdół życiowych jak ja, które coś odwalają, tłuką, czy psują - jest jak znalazł :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Odwiedzam zawsze blogi osób, które zostawiają i te dobre słowa ale i te złe. Jeżeli koniecznie chcecie mi zostawić namiary na siebie - napiszcie mi wiadomość prywatną, nie spamujcie komentarzy. Wszelkie z linkami i adresami zostaną usunięte.