Jestem wyłącznym autorem tekstów i zdjęć zamieszczonych na blogu, kopiowanie i rozpowszechnianie dla własnej korzyści bez zgody autora jest niezgodne z prawem.

Obserwatorzy

POLECAM

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Absolutny 'must have' od Schwarzkopf


Witajcie moi drodzy:)

Zauważyłam, że mało piszę o "ciele" i "włosach" - czyli pielęgnacji ciała i włosów. Dlatego postanowiłam zacząć "te tematy" od mojego absolutnego hitu i zarazem czegoś bez czego nie wyobrażam sobie funkcjonowania.
Produkt GLISS KUR od Schwarzkopf, Liquid Silk inaczej ekspresowa odżywka regeneracyjna. 

Dla moich długich raczej włosów jest jak zbawienie. 
Zacznijmy od początku. Opakowanie przeźroczyste - to dobrze bo widać produkt, ile go mamy i kiedy kupić kolejne opakowanie. Na górze oczywiście jest zatyczka, ale szczerze i uczciwie - moja przepadła i wiem, że jej już nie znajdę*. Dozowanie jest super wygodne, nic nie brudzimy, nigdzie nie wylewamy - atomizer i psikamy :) Pojemność standardowa tego typu produktów - 200 ml - bardzo, bardzo, bardzo wydajna, spokojnie starczy na pół roku, może rok (swoją dostałam od przyjaciółki rodziny - bo wie, że zawsze używam i że wyznaję praktyczne prezenty, ale nie mogę sobie przypomnieć kiedy to kurczę było?!?). 
Odżywka jest dwufazowa. 1/4 opakowania to biała ciecz, 3/4 to różowa, przed użyciem należy wstrząsnąć porządnie, by fazy się wymieszały. Wymieszanym specyfikiem traktujemy włosy (dlatego napisałam, że ważne, że widać produkt - bo wiemy kiedy jest dobrze wymieszany). Ma śliczny, delikatny, lekki zapach. 
Odżywka ma regenerować, nawilżać, chronić, wygładzać włosy i ułatwiać ich rozczesywanie. Czy robi to wszystko, szczerze? Nie. Ale! 
Po pierwsze - zdecydowanie nabłyszcza włosy. Przepięknie wygładza i nabłyszcza kosmyki, wyglądają na bardzo zdrowe, zadbane, jak prosto od fryzjera. 
Po drugie- zawiera jedwab i ten kompleks keratynowy - więc jakby nie było musi nawilżać i chronić włosy, otacza warstewką każdy po kolei dzięki temu one się nie puszą i lepiej układają, włosy w dodatku są bardziej miękkie i śliskie w dotyku. 
Po trzecie - i dla mnie najważniejsze - ułatwia rozczesywanie. To dla mnie clue! Długie, cienkie włosy i ich rozczesywanie to koszmar, podczas myci plączą się strasznie, a odżywkę stosuję tylko od połowy długości włosów i przy suszeniu podczas rozczesywania mam wrażenie, że ich połowa zostaje na szczotce. Po spryskaniu włosów mokrych tym specyfikiem, jakość rozczesywania poprawia się o 400%. Włosy stają się bardziej hmmm... sprężyste, śliskie i zdecydowanie łatwiej je rozczesać. W dodatku - kosmetyk chroni włosy przed szkodliwym działaniem ciepłego strumienia powietrza, także myślę, że warto spróbować.
No i regeneracja - nie ma takiej opcji - nie regeneruje moich włosów. W nadmiarze może przetłuszczać włosy. 
Ocena: (i tu mimo braku efektów regeneracji) 10/10 i mój absolutny must have!
Dajcie znać jak się u Was sprawdziły produktu Gliss Kurr, ja do dziś z sentymentem wspominam ich reklamy jakieś dwadzieścia lat temu jak pani w loczkach łamała nożyczki na ekranie :)
Buziaki:*
SW
*Ja tak po prostu mam, otwieram, nie zatykam z powrotem, odkładam gdzieś indziej, przekładam, potem zapominam, że akurat od tego i tego ta zatyczka i wyrzucam, potem paczę, szukam a zatyczki nie ma. Mam tak ze wszystkimi zatyczkami, które nie muszą być zatykane - kiedy produkt bez zamknięcia nie wysycha. Choroba.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Odwiedzam zawsze blogi osób, które zostawiają i te dobre słowa ale i te złe. Jeżeli koniecznie chcecie mi zostawić namiary na siebie - napiszcie mi wiadomość prywatną, nie spamujcie komentarzy. Wszelkie z linkami i adresami zostaną usunięte.