Jestem wyłącznym autorem tekstów i zdjęć zamieszczonych na blogu, kopiowanie i rozpowszechnianie dla własnej korzyści bez zgody autora jest niezgodne z prawem.

Obserwatorzy

niedziela, 10 listopada 2013

WONDERlash mascara czyli cudowne rzęsy od Oriflame


Tusz wszechczasów czyli Wonderlash od ORIFLAME

Witajcie moi drodzy :) 
Dziś recenzja kosmetyku kultowego. Jedni go kochają, inni nienawidzą ale znają go chyba już wszyscy. Propozycja maskary od ORIFLAME  WONDER lash mascara.
Opakowanie tradycyjne, eleganckie o bardzo ciemnofioletowym kolorze. 
Kanciasty kształt trzonka dobrze leży w dłoni.Po otwarciu opakowania wyciągamy szczoteczkę o dziwnym kształcie - z jednej strony włoski są dłuższe,
z drugiej krótsze - co widać na zdjęciach. Szczoteczka jest elastyczna, generalnie chyba silikonowa(plastikowa) - po prostu nie jest to tradycyjna szczoteczka. 

Jednym przypasuje, innym -nie ale dla mnie jest rewelacyjna. Krótsze włoski idealnie nakładają tusz, dodają rzęsom objętości. Długie dokładnie pokrywają rzęsy na całej długości równomierną warstwą tuszu od nasady po same końce nadając im niebotyczną długość.



    

Tusz jest raczej rzadki (przez to wg mnie bardzo dobrze się rozprowadza) i słyszałam, że niektóre dziewczyny mają z tym problem, natomiast mnie to nie przeszkadza. Kolor to czarny (grafitowy) odcień bardzo ciemnej szarości - wygląda on wtedy bardziej naturalnie. Warstwy między nałożeniami kolejnych powinny przeschnąć, by rzęsy się nie posklejały- nie ma jednak takiej konieczności - ta szczoteczka naprawdę potrafi cuda i nawet bez tego rzęs nie posklejamy (no chyba, że się wybitnie o to postaramy)J 
Po lewo - przed, jedno pociągnięcie, i na końcu dwa - dla mnie efekt rewelacyjny zważając na to, że normalnie moje rzęsy są praktycznie niewidoczne.






Na zdjęciu gdzieś wyżej jak już wspomniałam wersja fioletowa, jest jeszcze zielona, czarna jak smoła i śliwkowa. Możecie go nabyć w wersji wodoopornej.
Linki do produktów na stronie ORIFLAME: klasyk, zielony i fioletowy, czarny jak smoła i wodooporny
Więcej produktów nie używałam, innych polecać z linii WONDER nie będęJ.
Jeszcze co nieco o trwałości: jest bardzo bardzo trwały i na rzęsach (nie kruszy się, nie odpada) i w opakowaniu - przyjaciółka odnalazła po roku prawie czasu i wciąż jest nim zachwycona! Nie zasechł się, nie zgęstniał, nadaje się do użycia jak zaraz po otwarciu. No i jest bardzo bardzo wydajny - przy codziennym używaniu mnie jedno opakowanie wystarczyło na 9 miesięcy!


Bardzo ważne - produkt nie uczula, nie podrażnia. Schodzi trudno, a to dlatego, że szczoteczka z długimi włoskami dobrze wchodzi pomiędzy rzęsy i naprawdę od samej nasady można je pomalować- co przekłada się później na trudne usuwanie kosmetyku. Nie potrzebujemy jednak ciężkiej artylerii - wystarczy płyn micelarny, wacik i cierpliwość - sporo cierpliwości. Ja to robię jak oglądam serial jakiś - że jestem serialomaniaczką, co dzień wieczorem znajduję te 20min na relaks i coś oglądam, i wtedy właśnie zmywam makeup. Przykładam wacik nasączony płynem do oka, czekam 30 sekund (czasem dłużej) i delikatnie przesuwam w dół. Proces jest mozolny i czasem trzeba go kilkukrotnie powtórzyć - ale tylko tak nie uszkodzicie rzęs, a ani tusz, ani płyn nie dostanie się Wam do oka. 
Dla mnie najlepszy tusz wszechczasów! Strzał w dziesiątkę! 
Ocena: 10/10!!!Zostanę z nim na zawsze :)
 Mieliście? Używaliście? Kochacie go czy nienawidzicie? Dajcie znać :) 
Buziole :*
SW

1 komentarz:

  1. slyszalam raczej duzo dobrego o tym tuszu ,a jak jakis jest za rzadki mozna go zostawic otwartego na kilka godzin lub na noc i wtedy nieco zgestnieje:)

    OdpowiedzUsuń

Odwiedzam zawsze blogi osób, które zostawiają i te dobre słowa ale i te złe. Jeżeli koniecznie chcecie mi zostawić namiary na siebie - napiszcie mi wiadomość prywatną, nie spamujcie komentarzy. Wszelkie z linkami i adresami zostaną usunięte.