Jestem wyłącznym autorem tekstów i zdjęć zamieszczonych na blogu, kopiowanie i rozpowszechnianie dla własnej korzyści bez zgody autora jest niezgodne z prawem.

Obserwatorzy

POLECAM

poniedziałek, 25 listopada 2013

Mmmm, aksamit! Wibo nail effect powder


Tak, tak, dobrze widzicie, dziś o aksamicie czyli velvet nails od WIBO. Toteż post inny niż zwykle bo trochę tutorial, trochę recenzja:) Enjoy!


Arsenał gotowy? 
Gotowy, zrezygnowałam jednak z lakieru z serii WILD WIBO, ponieważ kolorystycznie bardziej do mnie INGLOT 802 przemawiał, lepiej współgrał z pyłkiem.   
Paznokcie starym, dobrym zwyczajem opiłowałam przed i pomalowałam odżywką (zapewniam, że o niej przeczytacie, bo pazurki są mocne i rosną szybko :). 
Nałożyłam warstwę INGLOTA 802. 
I zaczęły się atrakcje. Pomalować, posypać i już... O, nie, nie nie ma tak łatwo - dziurkowany aplikator jest koszmarny - jak człek chce wysypać akurat na paznokieć to musi potrząsać opakowaniem jak solniczką nad niedzielnym rosołem i pół i tak leeeeeci.... obok. 
Ja po prostu wysypałam pyłek i moczyłam w nim palec i dociskałam. Efekt zaraz po - rewelacyjny:)  jak widać na załączonym obrazku. 


I wszystko byłoby pięknie i cudownie, gdyby nie fakt, że trzeba umyć ręce. Pyłek wtedy nieładnie przyklapuje, trochę go schodzi. Natomiast efekt aksamitu pozostaje. Paznokcie są w dotyku jak aksamit, natomiast efektu wow już nie ma. 

 Poniżej zdjęcia po dwóch dniach.
Pomijam fakt, że ten INGLOT koszmarnie się ściera na końcówkach i zaczyna odpryskiwać.

Co chcę pokazać, to to, że na paznokciach zostaje prawdziwy Velvet, delikatne, króciutkie, miłe w dotyku włoski.

  Efekt jest jednak mizerny patrząc wprost na paznokcie.

 Ogólna ocena: 5/10 - kosmetyk wykorzystam do końca na wieeelkie okazje, jest to jednak dla mnie pewny break up. Szkoda zachodu, na dwie godziny efektu.

Jak się u Was sprawdził velvet nails?
Dajcie znać, Buziaki:*

SW



ps. diety dzień kolejny, wczoraj biegałam i dziś pozwoliłam sobie na kawę z mlekiem i kostkę czekolady. dodatkowo odkryłam jak połączyć pyszne z pożytecznym i dziś do kawy fusiastej do filiżanki dodałam także łyżeczkę kakao - zero kalorii, a ileż więcej przyjemności z prostej kawy!

1 komentarz:

Odwiedzam zawsze blogi osób, które zostawiają i te dobre słowa ale i te złe. Jeżeli koniecznie chcecie mi zostawić namiary na siebie - napiszcie mi wiadomość prywatną, nie spamujcie komentarzy. Wszelkie z linkami i adresami zostaną usunięte.